Dzień z życia byłego heroinisty
Dzień z życia byłego heroinisty Dzień z życia byłego heroinisty

Użytkownik reddita poprosił o opis uczucia haju. Odpowiedź uzyskał od ex-heroinisty. Streścił on jeden ze swoich dni.

Budzisz się. Czujesz, że przy mózgu coś się znajduje. To bestia, która drapie pazurami o Twój mózg. Szarpie go, miziając jednocześnie. Stwór ten potrzebuje narkotyku. Jesteś podekscytowany, to ma być kolejna przygoda, choć boisz się, czy będziesz w stanie sobie ją sprawić. W końcu znów potrzebujesz kasy. Brawo, masz kasę, pewnie znów wziąłeś ją od rodziny albo znalazłeś coś, czego rzekomo już nie potrzebujesz, więc postanawiasz to sprzedać. Jesteś manipulatorem, choć twierdzisz, że to nieprawda. Wydaje Ci się, iż to właśnie teraz jesteś kimś wyjątkowym. Nie przejmujesz się wydatkami związanymi z narkotykiem, przecież pieniądze i tak wydałbyś na coś głupiego. Masz już kasę w kieszeni. Za chwilę wszystko się odmieni, za chwilę znów poczujesz się dowartościowany, za chwilę…

Dzwonisz do dealera, mówi, że da znać za 30 min. Każda minuta upływa w bardzo wolnym tempie. Próbujesz znaleźć sobie zajęcie, cokolwiek, byleby czas już upłynął. Minęło 30 min, dealer nie daje znać, głuchy telefon. Denerwujesz się, powoli pocisz. Gdzie on jest?! Ekscytacja przechodzi w gniew. Zaraz nastąpi punkt kulminacyjny, chyba wybuchniesz. Wow, jednak napisał! Prosi,byś udał się w konkretne miejsce.  Znów jesteś podniecony. Liczba endorfin w Twoim mieszkaniu wynosi jakieś miliard na m2. Tanecznym krokiem wkładasz buty. Spoglądasz w lustro, wyglądasz jak gówno, w końcu od 4 dni się nie myłeś, ale kogo to obchodzi. Dla siebie jesteś cudowny, a nawet jeśli nie jesteś, to zaraz będziesz.

Wskakujesz do samochodu i jedziesz najszybciej, jak to możliwe. Gdy tylko docierasz na miejsce, niezwłocznie piszesz do dealera. Wskazówka znów tyka wolniej i wolniej… O Boże, widzisz go! Wchodzi do Twojego auta, daje Ci towar, a Ty mu pieniądze. Zapala papierosa i prosi o podwiezienie. Czas znów zwalnia. Prowadzisz bezpiecznie. Odwiozłeś go.

Parkujesz, ręce Ci się trzęsą z ekscytacji. Wreszcie masz ten cholerny proch! Kładziesz go na łyżkę, dodajesz trochę wody. Gotujesz to. Sam zapach sprawia, że czujesz się naćpany na myśl o nadchodzącym wydarzeniu. Rozglądasz się, czy nikt Cię nie obserwuje. Cholera, wreszcie ładujesz towar. Oczy rozszerzają się z ekscytacji, za chwilę nadejdzie. Kilka sekund dzieli Cię od tego, czego pragnąłeś od przebudzenia.

Nadchodzi wyczekana nirwana. Zaczynasz odczuwać pełen spokój, zdajesz sobie sprawę, że byłeś bardzo spięty. Zamykasz oczy, by jeszcze bardziej rozkoszować się chwilą. Absolutna doskonałość, jedyny świat, który rzeczywiście powinien istnieć. Deprecjonujesz pracę, szkołę oraz wszystko, co wymaga od Ciebie zobowiązań. Unosisz się naprzemiennie na skrzydłach oraz wodzie, nie ma nic wspanialszego. Teraz moment, w którym papieros smakuje najlepiej.

Tracisz poczucie czasu. Wizualizujesz wiele sytuacji, wszystko wydaje się proste, wszystkiemu jesteś w stanie sprostać. Kontaktujesz, choć to wszystko jest jak przepiękny sen. Coraz bardziej pragniesz snu, choć nie jest to możliwe.

Odpalasz samochód i jedziesz. Zastanawiasz się, jak zdobyć pieniądze na kolejne uniesienie. Nie martw się, na pewno znajdziesz.

 

0.1478590965271