Inny świat jako obraz życia więźniów w sowieckim łagrze (opracowanie) - Gustaw Herling Grudziński

A A A
Użytkownik
Avatar andrewnysa
reputacja: 214
posty: 956
offline
27.01.09 16:52 | #1132373 | (link) | zgłoś naruszenie
Gustaw Herling Grudziński „Inny świat” - obraz życia więźniów w sowieckim łagrze
1. Obraz życia więźniów
a) praca - Sowieckie łagry były przymusowymi obozami pracy, usytuowane w bezludnych regionach Rosji, charakteryzujących się ostrym klimatem, dostarczały dla rosyjskiej gospodarki wiele surowców; rudy rzadkich metali, złoto, drewno. Warunki pracy w tych obozach były koszmarne, więźniowie stanowili bezpłatną siłę roboczą, zmuszano ich do pracy w warunkach, w których nikt przy zdrowych zmysłach by nie pracował. Praca była karą, swoistą katorgą, jej normy były zawyżane, prowadziła zawsze do biologicznego wyniszczenia, do śmierci. Obozowi oprawcy bardziej szanowani narzędzia pracy niż więźniów. Więzień nie liczył się jako istota żywa, nie miał prawa do litości ani szacunku Od efektów pracy zależne było wyżywienie. Ci którzy pracowali najwydajniej mieli prawo do większej ilości pożywienia, ci, którzy nie mogli podołać normą odczuwali chroniczny głód i wędrowali do tzw. trupiarni. Nawet najciężej pracujący nie mieli pożywienia pod dostatkiem, wszyscy głodowali. Głód sprawiał, iż prawie wszyscy więźniowie doznawali takich chorób jak: szkorbut, awitaminoza. Te choroby szczególnie dotkliwe były zimą, gdy więźniowie nie mogli urozmaicać pożywienia leśnymi jagodami, czy liśćmi zbieranymi podczas pracy. Na największe męki skazani byli więźniowie w kopalniach złota i uranu. Skazani do tego rodzaju pracy skazani byli na śmierć.
b) Stosunki międzyludzkie w obozie - Praca i głód wpływały destruktywnie na psychikę więźniów. Więźniowie starali się tylko dbać o własny interes, nie litowali się nad losem innych, nie starali się pomagać potrzebującym, nie mieli poczucia wspólnego losu. W obozie obowiązywało prawo silniejszego. „Urkowie” zabierali słabym porządniejsze ubrania, leprze jedzenie. Donoszenie było powszechnym zjawiskiem. Przyjaciel zdradzał przyjaciela, więzień wydawał swojego towarzysza na śmierć. W „donoszenie” „bawili się” wszyscy: intelektualiści, ludzie wykształceni i zwyczajni kryminaliści. Robili to ze strachu, dla załatwienia błahych spraw, a najczęściej z jakiejś nieuświadomionej zawiści. Donos był po prostu nieodzownym elementem życia w państwie sowieckim. Kobiety w obozie prostytuowały się i tylko nieliczne za cenę cierpienia i ofiar miały siłę ocalić własną godność. Bardzo często dochodziło do zbiorowych gwałtów, odbywających się przy udziale świadków. Nikt jednak nie stawał w obronie gwałconych kobiet, nikt nie reagował na przemoc i zbrodnię. Warunki obozowe sprzyjały postawie cynizmu, zmuszały do moralnego nihilizmu. Uczciwi i szlachetni pierwsi umierali, najwięcej cierpieli, najczęściej byli upokarzani.
2. Sowiecki łagier miniaturą socjalistycznego państwa radzieckiego - Herling Grudziński porównuje Rosję do wymarłego domu. Jest aluzja do opowiadania Fiodora Dostojewskiego jest opisem życia carskich katerźników - zesłańców do syberyjskich kopalni. Sowiecka Rosja widziana oczami Herlinga Grudzińskiego jest państwem terroru i totalnego kłamstwa. Zachowywane są pozory prawa, demokracji i wolności. Każdy więzień jest sądzony, podlega prawnej procedurze Jest to jednak ogromnym i perfidnym zafałszowaniem prawdy, więźniom nie przysługuje obrona, muszą potwierdzić wszelkie, nawet absurdalne oskarżenia. W celu wymuszenia obciążających zeznań stosowane są tortury, nierzadko kończące się śmiercią oskarżonego. Powodem do uwięzienia może być każde błahe zdarzenie w życiu rosyjskiego obywatela np.: strzelanie po pijanemu do portretu Stalina, uczciwe wykonywanie własnej pracy. Zainteresowanie zachodnią literaturą. Może nim być obco brzmiące nazwisko, porządne buty, na które nie stać przeciętnych Rosjan. Państwo sowieckie było państwem wszechwładnym, kontrolowało zachowania ludzi, decydowało o sposobie myślenia, indoktrynowało wszystkich. Atmosfera indoktrynacji była bardzo widoczna w obozach koncentracyjnych. Każdy więzień musiał kontrolować swoje myśli, nie mógł mówić o swoich odczuciach, nie mógł ujawniać własnego krytycyzmu. Niewielu więźniów nastawionych było krytycznie do komunistycznej rzeczywistości. Wierzyli, że partia i Stalin kierują się szczęściem obywateli, a ich obecność w obozie jest absolutną pomyłką. Obóz w ich przekonaniu miał być tworem nieznanych sił, o których istnieniu Rosyjski aparat władzy nie wiedział. Ciągłe wpajanie doktryny o wyjątkowości Związku Radzieckiego owocowało donosicielstwem i zakłamaniem. Błaha uwaga więźnia będąca komentarzem krytycznym radiowych doniesień z frontu o zwycięstwach Armii Czerwonej stała się powodem jego śmierci. Sam autor przeżył wiele dramatów z powodu naiwne ufności w ludzka przyjaźń. Jego zwierzenia były wykorzystywane, znało je kierownictwo obozu. Ta nieostrożność sprawiła, że nie mógł opuścić obozu, nie mógł korzystać z praw, które przysługiwały mu jako Polakowi. Strach odciskał się tragicznym piętnem na stosunkach międzyludzkich w całej Rosji. Rodziny wyrzekły się swych ojców oskarżonych o zbrodnie przeciwko ustrojowi, których o czym wszyscy wiedzieli, nigdy nie popełnili. Komunizm zniszczył najmocniejsze związki międzyludzkie. Zniszczył przyjaźń, miłość, lojalność. Nikt za nikogo nie był odpowiedzialny, nikt na nikim nie mógł polegać. Rozbite stłamszone społeczeństwo było uległą masą nie sprawiającą żadnych kłopotów rządzącym. Taką wierną, nieszczęśliwą masą byli więźniowie w łagrach, nie buntowali się przeciwko okrucieństwu oprawców, z rezygnacją przyjmowali swój los.
3. Wiara autora w niezniszczalność moralną człowieka - „Inny świat” Herlinga Grudzińskiego znacznie różni się od opowiadań Tadeusza Borowskiego. Utwory Borowskiego były pesymistyczne, ukazywały nihilizm moralny bohaterów, ich niezdolność do obrony własnego człowieczeństwa. Herling Grudziński nie pozbawił swojego utworu akcentów optymistycznych. Nie wszyscy przedstawieni przez niego bohaterowie ulegali warunkom obozowym, wielu z nich zdobyło się na bohaterstwo i ocaliło własną godność. Jednym z nich był Michał Kostylew, do obozu dostał się za znajomość literatury francuskiej. We wczesnej młodości był prawdziwym komunistą, wierzył swojej partii i jej przywódcom. Sądził, że poza granicami Związku Radzieckiego ludzie są nieszczęśliwi, pozbawieni praw, dyskryminowani. Literatura francuska zasiała w jego świadomości wiele wątpliwości. Przedstawiała ona świat ludzi wolnych, szczęśliwych i nieszczęśliwych, zawsze jednak odpowiedzialnych za swój los. Kostylew był na tyle rozsądnym człowiekiem, iż refleksje na temat życia w Rosji i poza nią uczynił własna tajemnicą. Nie mniej jednak wszechwładna sowiecka władza wpadła na trop jego zainteresowań czytelniczych. Kostylew został zesłany do łagru. Jako więzień zachowywał się nietypowo, pomagał innym, dzielił się z towarzyszami losu wszystkim tym co miał. Ta postawa sprawiła, że stał się niewygodny dla zarządzających obozem. Wysłano go do innego obozu o zaostrzonym rygorze. Mimo pogarszających się warunków życia, pobyt w kolejnych, coraz to gorszych obozach Kostylew nie zmienił się. Herling Grudziński zauważył, że opala on sobie rękę nad ogniem by uniknąć pracy przy wyrębie lasu. Poznanie tajemnicy zbliżało ich obu, stali się przyjaciółmi Grudziński odkrył w nim niezwykłego człowieka imponującego siłą i odwagą. Gdy władze obozowe znów chciały pozbyć się Kostylewa i wysłać go na kolejny etap, ten oblał się wrzątkiem i zmarł w nieopisanych męczarniach. Za swoją postawę zapłacił najwyższą cenę jaką była ofiara z życia. podobną nieugiętą postawę reprezentowały trzy siostry, węgierskie zakonnice, które nie wyrzekły się Boga i wiary. Torturowane, głodzone a w końcu rozstrzelane ocaliły swoją godność, nie przekształciły się w niewolnice wiernie wykonujące rozkazy oprawców. Wiele więźniów szukało ucieczki od obozowego piekła w miłości. Tragiczna ale prawdziwa miłość ocaliła godność jednej z pielęgniarek. Dziewczyna ta odrzuciła względy obozowego lekarza, który kochał ją autentyczną miłością. Poszła na etap ze swoim ukochanym, choć tam, w nowym obozie jako kobietę ciężarną czekała śmierć. Ciekawą postacią ilustrującą wiarę autora w człowieka jest Marusia. Dziewczyna została zgwałcona przez okrutnego i zdemoralizowanego „urka”. Gwałt nie wywarł u niej nienawiści lecz stał się przyczyną chorobliwej namiętności do złoczyńcy. Kowal nie docenił jednak wielkiego uczucia dziewczyny, pozwolił swoim towarzyszom by dokonali na niej zbiorowego gwałtu. Wtedy w dziewczynie obudziło się sumienie. By wyrazić pogardę dla więźniów współtowarzyszy swojego losu sama zgłosiła się na etap, na wędrówkę w strasznych zimowych warunkach do innego obozu. Herling Grudziński nie jest wyznawcą zasady, że warunki życiowe człowieka usprawiedliwiają wyrządzone przez niego zła. Dobro w zrozumieniu Grudzińskiego jest zawsze dobrem, a zło jest zawsze złem. O tym przekonaniu autora świadczy opisane w „Epilogu” jego spotkanie powojenne z dawnym obozowym towarzyszem. Był nim Żyd, który przybył do Włoch by szukać u Herlinga Grudzińskiego rozgrzeszenia. Ów człowiek wydał w więzieniu swoich współtowarzyszy czterech niewinnych Niemców. Oskarżając niemieckich komunistów ocalił własne życie, doczekał się zakończenia wojny i mógł emigrować na zachód. Sumienie jednak nie dawało mu spokoju. Oczekiwał od autora gestu uściśnięcia dłoni, który po jego zwierzeniach miał być swoistym gestem rozgrzeszenia. Grudziński nie podał mu ręki, nie wyraził zrozumienia i ubolewania. Uważał bowiem, że żadne okoliczności nie usprawiedliwiają okrucieństwa czynu owego Żyda.
login
hasło
|
Nie masz profilu? - zarejestruj się i zacznij w pełni korzystać z sieci!