Katarynka (streszczenie) - Bolesław Prus

A A A
Użytkownik
Avatar andrewnysa
reputacja: 214
posty: 956
offline
02.01.09 17:44 | #1069756 | (link) | zgłoś naruszenie
Katarynka - streszczenie

Samotny Pan Tomasz – z zawodu adwokat to starszy mężczyzna, dość zamożny i szalenie dystyngowany. Mieszka on na Starym Mieście w Warszawie przy ulicy Miodowej skąd od wielu lat przemierza tą samą trasę spacerując po Warszawie placem Krasińskich aż do ulicy Senatorskiej. Zajmował się on ciągłym upiększaniem swojego mieszkania. Gromadził w nim dzieła sztuki i piękne meble. Dzieciństwo i młodość pana Tomasza upływały w szczęściu i dostatku. Autor przedstawia go jako pełnego zalet, szarmanckiego i czarującego wszystkie kobiety mężczyznę, który nie mógł opędzić się od pięknych kobiet. Jednakże nie potrafił on zdecydować się na wejście w związek małżeński z jedną wybranką. On miał ich wiele i takie życie mu bardzo pasowało. Jednakże lata mijały i prócz bogactwa i sławy pan Tomasz nie posiadał nic więcej. Jego atrakcyjność mijała więc tym bardziej szukał on jakieś dobrej partii dla siebie lecz zupełnie nieskutecznie. Największą wadą pana Tomasza była ogromna, wręcz obsesyjna niechęć do kataryniarzy. Nie lubił ich do tego stopnia, iż płacił stróżom, za niewpuszczanie muzyków na teren jego kamienicy. Na drugiej części podwórza w oficynach zamieszkiwali biedni ludzie. W tym także dwie kobiety z małą ośmioletnią dziewczynką. Tomasz obserwuje jak dziecko całymi dniami przesiaduje w oknie swego mieszkania. Nie wiedział on początkowo, iż dziecko jest niewidome. Pewnego dnia Tomasz odkrywa prawdę o kalectwie dziewczynki co wywołuje u niego uczucie głębokiego współczucia. Dziecko przestało widzieć – jak donosi dalej autor – z powodu zapadnięcia na nieznaną chorobę. Jedynym szczęściem dziewczynki są odgłosy jakie dobiegają z ulicy – szum przejeżdżających aut, odgłosy domu, odgłosy podwórka, ale nade wszystko dziewczynkę cieszyły dźwięki katarynki. Któregoś dnia, Tomasz słyszy na podwórku rozbrzmiewające dźwięki katarynki. Z dziką furią próbuje wygonić kataryniarza, gdy nagle spostrzega, cieszącą się z wygrywanej przez muzyka melodii, ośmiolatkę. Wówczas zaprzestaje swego ataku. Dodatkowo rozporządza on by stróże za odpowiednią opłatą co dziennie przyprowadzali na podwórko kataryniarza.
Sam poruszony losem nieszczęśliwego dziecka, wyszukuje okulistów, którzy mogliby pomóc dziewczynce.
login
hasło
|
Nie masz profilu? - zarejestruj się i zacznij w pełni korzystać z sieci!