A...b...c...(streszczenie) - Eliza Orzeszkowa
Użytkownik
reputacja: 214
posty: 956
offline
02.01.09 17:41
|
#1069750
|
(link)
|
zgłoś naruszenie
A...b...c... (Eliza Orzeszkowa)
"A...b...c..." to nowela E. Orzeszkowej napisana w 1884 r., zaadresowana do inteligencji,
zawierająca wyraźny nakaz "pracy u podstaw".
Przebieg wydarzeń:
Bohaterką jest Joanna Lipska, córka nauczyciela, mieszkająca w "wielkim mieście wielkich
Niemiec". Ojciec, czego autorka wyraźnie powiedzieć nie mogła, brał być może udział
w powstaniu styczniowym. Sterany kłopotami życia umarł, pozostawiając dzieci zdane na własne siły. Joanna mieszkała wraz z bratem, skromnym urzędnikiem w starostwie, którego niewielka pensja starczyć musiała na dwoje. Zajmowała się domem, lecz gnębiła ją uporczywa myśl, że jest ciężarem dla brata. Z radością więc przyjęła propozycję kilku robotniczych rodzin, by zajęła się ich dziećmi i nauczyła je pisać i czytać, wpoiła podstawy arytmetyki. Z zapałem podjęła pracę, choć zarobek był niewielki, gdyż rodzice częściej niż pieniędzmi płacili jej pomocą w domu, czy po prostu ludzką życzliwością. Ku jej przerażeniu, pewnego dnia dostała wezwanie do sądu jako winna utrzymywania szkoły bez zezwolenia władz. Karą była grzywna lub pobyt w więzieniu. Jednak brat zapożyczył się u lichwiarza i uratował honor siostry. Na tym, niestety, zakończyła się kariera Joanny jako nauczycielki, choć została najmłodsza dziewczynka z jej uczniów, mała Mańka, która odejść nie chciała. I znowu co wieczór w małej izdebce Joanny słychać było głos dziecka, które szeptem prawie czytało: A...b...c...
"A...b...c..." to nowela E. Orzeszkowej napisana w 1884 r., zaadresowana do inteligencji,
zawierająca wyraźny nakaz "pracy u podstaw".
Przebieg wydarzeń:
Bohaterką jest Joanna Lipska, córka nauczyciela, mieszkająca w "wielkim mieście wielkich
Niemiec". Ojciec, czego autorka wyraźnie powiedzieć nie mogła, brał być może udział
w powstaniu styczniowym. Sterany kłopotami życia umarł, pozostawiając dzieci zdane na własne siły. Joanna mieszkała wraz z bratem, skromnym urzędnikiem w starostwie, którego niewielka pensja starczyć musiała na dwoje. Zajmowała się domem, lecz gnębiła ją uporczywa myśl, że jest ciężarem dla brata. Z radością więc przyjęła propozycję kilku robotniczych rodzin, by zajęła się ich dziećmi i nauczyła je pisać i czytać, wpoiła podstawy arytmetyki. Z zapałem podjęła pracę, choć zarobek był niewielki, gdyż rodzice częściej niż pieniędzmi płacili jej pomocą w domu, czy po prostu ludzką życzliwością. Ku jej przerażeniu, pewnego dnia dostała wezwanie do sądu jako winna utrzymywania szkoły bez zezwolenia władz. Karą była grzywna lub pobyt w więzieniu. Jednak brat zapożyczył się u lichwiarza i uratował honor siostry. Na tym, niestety, zakończyła się kariera Joanny jako nauczycielki, choć została najmłodsza dziewczynka z jej uczniów, mała Mańka, która odejść nie chciała. I znowu co wieczór w małej izdebce Joanny słychać było głos dziecka, które szeptem prawie czytało: A...b...c...
AJO.pl
|
TRO MEDIA
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację
regulaminu
.
Polityka prywatności
Regulamin
FAQ
Reklama
Współpraca
Kontakt

