Mendel gdański (streszczenie) - Maria Konopnicka
Użytkownik
reputacja: 214
posty: 956
offline
30.12.08 20:26
|
#1063875
|
(link)
|
zgłoś naruszenie
Mendel gdański (Maria Konopnicka)
Nowela M. Konopnickiej wydana w 1893 r. Konopnicka w trosce o moralną kondycję narodu
podejmuje w utworze drażniącą kwestię polskiego antysemityzmu.
Problematyka utworu:
Mendel Gdański to stary Żyd, od urodzenia mieszkający w Gdańsku, zrośnięty z miastem, jego dziejami i mieszkańcami. Od 27 lat mieszkał na tej samej ulicy, w tej samej izbie, gdzie
prowadził niewielki zakład introligatorski. Lubili go i szanowali sąsiedzi, a i on przywiązał się do nich i pomagał w razie potrzeby. Wychowywał dziesięcioletniego wnuka, Jakuba. Od pewnego czasu stary Mendel coraz częściej słyszał słyszał słowa, które napawały go lękiem i których nie mógł zrozumieć - "Żydów mają bić! Jakich Żydów?" - pytał. Jeżeli złodziei krzywdzących ludzi, on sam jest gotów wymierzać im karę. Rozmowa z zegarmistrzem potwierdziła pogłoski, a przyczyny narastającej atmosfery antyżydowskiej ograniczały się właściwie do stwierdzenia - "Żyd zawsze Żydem, a Żyd to element obcy".
Stary Mendel nie mógł tego pojąć. Następnego dnia banda pijanych i rozwrzeszczanych
niedorostków zaatakowała mieszkania, warsztaty i sklepy żydowskie. Sąsiadka Mendla
próbowała go ratować stawiając w oknie krucyfiks, ale on się na to nie zgodził. Stanął wraz
z wnukiem w oknie mając nadzieję, że dotrze do ludzkich uczuć zbliżającego się tłumu. Kamień rzucony z ulicy trafił w głowę małego Jakuba. Sytuację uratował pewien student, który własnym ciałem zasłonił okno. Chłopcu nic poważnego się nie stało, ale stary Mendel Gdański nigdy już nie będzie taki jak dotąd. Umarło w nim to, co pozwalało mu żyć i czuć się w pełni człowiekiem. Tak o tym sam powiedział:
"u mnie umarło to, z czym ja się urodził, z czym ja sześćdziesiąt
i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu, u mnie umarło
serce do tego miasta!...".
Nowela M. Konopnickiej wydana w 1893 r. Konopnicka w trosce o moralną kondycję narodu
podejmuje w utworze drażniącą kwestię polskiego antysemityzmu.
Problematyka utworu:
Mendel Gdański to stary Żyd, od urodzenia mieszkający w Gdańsku, zrośnięty z miastem, jego dziejami i mieszkańcami. Od 27 lat mieszkał na tej samej ulicy, w tej samej izbie, gdzie
prowadził niewielki zakład introligatorski. Lubili go i szanowali sąsiedzi, a i on przywiązał się do nich i pomagał w razie potrzeby. Wychowywał dziesięcioletniego wnuka, Jakuba. Od pewnego czasu stary Mendel coraz częściej słyszał słyszał słowa, które napawały go lękiem i których nie mógł zrozumieć - "Żydów mają bić! Jakich Żydów?" - pytał. Jeżeli złodziei krzywdzących ludzi, on sam jest gotów wymierzać im karę. Rozmowa z zegarmistrzem potwierdziła pogłoski, a przyczyny narastającej atmosfery antyżydowskiej ograniczały się właściwie do stwierdzenia - "Żyd zawsze Żydem, a Żyd to element obcy".
Stary Mendel nie mógł tego pojąć. Następnego dnia banda pijanych i rozwrzeszczanych
niedorostków zaatakowała mieszkania, warsztaty i sklepy żydowskie. Sąsiadka Mendla
próbowała go ratować stawiając w oknie krucyfiks, ale on się na to nie zgodził. Stanął wraz
z wnukiem w oknie mając nadzieję, że dotrze do ludzkich uczuć zbliżającego się tłumu. Kamień rzucony z ulicy trafił w głowę małego Jakuba. Sytuację uratował pewien student, który własnym ciałem zasłonił okno. Chłopcu nic poważnego się nie stało, ale stary Mendel Gdański nigdy już nie będzie taki jak dotąd. Umarło w nim to, co pozwalało mu żyć i czuć się w pełni człowiekiem. Tak o tym sam powiedział:
"u mnie umarło to, z czym ja się urodził, z czym ja sześćdziesiąt
i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu, u mnie umarło
serce do tego miasta!...".
AJO.pl
|
TRO MEDIA
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację
regulaminu
.
Polityka prywatności
Regulamin
FAQ
Reklama
Współpraca
Kontakt

