Kamizelka (streszczenie) - Bolesław Prus

A A A
Moderator
Avatar andrewnysa
reputacja: 214
posty: 957
offline
30.12.08 20:25 | #1063872 | (link) | zgłoś naruszenie
Kamizelka - streszczenie

GENEZA
Kamizelka wydana została po raz pierwszy w 1882 roku w Nowinach. Powstała w okresie pozytywizmu i jest zaliczana do czołowych dzieł tej epoki, a także jest jednym z najwybitniejszych utworów Bolesława Prusa. Należy do gatunku bliskiego klasycznej noweli. Wydarzenia przedstawia narrator-obserwator wypowiadający się w pierwszej osobie. Elementem kluczowym jest tytułowa kamizelka.
W noweli możemy znaleźć wiele niedomówień i urywanych zdań. Autor stosuje je celowo, aby tekst stał się jeszcze ciekawszy i atrakcyjniejszy artystycznie.
Kompozycja utworu jest ramowa. Zarówno na początku, jak i na końcu narrator dzieli się z czytelnikami własnymi rozważaniami i refleksjami. Charakterystyczna jest również zastosowana przez autora inwersja fabuły, ponieważ od początku wiemy, jak opisywana historia się zakończy.
CZAS I MIEJSCE AKCJI

Akcja rozgrywa się pod koniec lat dwudziestych XIX wieku w Warszawie w jednej z czynszowych kamienic. W tekście wymienione zostają również znane miejsca takie jak Ogród Botaniczny czy Łazienki. Czas akcji obejmuje okres od kwietnia do listopada tego samego roku.
STRESZCZENIE

Narratorem utworu jest kolekcjoner, który w swej kolekcji posiada różnorodne przedmioty o wartości mniej lub bardziej sentymentalnej. Wśród jego kolekcji możemy znaleźć suszone kwiaty, jak również starą, zniszczoną kamizelkę. Tej ostatniej narrator chętnie by się pozbył, jednak to właśnie na niej skupia swoją uwagę. Na pozór zwykła, wypłowiała, „dużo plam, brak guzików, na brzegu dziurka, wypalona zapewne papierosem”, skrywała jednak w sobie tajemnicę, pewną historię, która choć już odległa, pozostała w pamięci mężczyzny.
Kamizelka należała niegdyś do młodego małżeństwa, które mieszkało wraz ze służącą naprzeciw narratora. Mężczyzna znał ich losy, problemy, uczestniczył w nich na co dzień obserwując przez okno życie sąsiadów. To była młoda, przeciętna, ale szczęśliwa para. Ona była nauczycielką, on urzędnikiem. Niemal cały swój dzień poświęcali pracy, jednak każdą wolną chwilę starali się spędzać razem. Narrator podkreśla fakt, że zakochani w każdą niedzielę udawali się na spacer wracając do domu dopiero wieczorem. Podczas przechadzki kupowali wodę i pierniki na obiad. Wyróżniali się z tłumu tym, iż byli nad wyraz szczęśliwi. To miłość dawała im siłę do życia, pozwala pokonywać trudności.
W lipcu pan zachorował. Było to zwykłe przeziębienie, nikt nie przypuszczał, że wydarzenia przybiorą takiego tempa. Nagły krwotok, utrata przytomności. Pani pozostawiła męża ze stróżką, sama tymczasem wybiegła rozpaczliwie szukać lekarza. Gdy poszukiwania przybierały już charakter bezowocnych, przypadkowo spotkała medyka na ulicy, który jako jedyny zgodził się zbadać męża. Uspokoił panią, iż mąż szybko wróci do zdrowia, a krwotok się zasklepi. Spytał również o przebyte choroby, dowiedział się, że pan przebył zapalenie płuc, które prawdopodobnie nie zostało wyleczone. Nasunęła mu się pewna diagnoza, jednak postanowił na chwilę obecną zachować ją dla siebie. Zalecił jedynie odpoczynek w postaci wyjazdu na wieś, na które jednak małżeństwo ze względów finansowych, nie mogło sobie pozwolić. Żona płakała przy łóżku ukochanego całą noc. Zapadły jej w pamięć słowa medyka „a resztę zdąć na Boga”. Brzmiały jak wyrok wydany na najważniejszą i najbliższą osobę w jej życiu. W lipcu odeszła także służąca.
Choroba się przedłużała. Z dnia na dzień stan chorego się pogorszał. Na jakiś czas musiał zrezygnować z pracy. Żona niemal nie odstępowała go na krok. Ukochany całymi dniami leżał. Pani z kolei pracowała od świtu do zmierzchu, dawała więcej lekcji, wracała jedynie o 13 by nakarmić męża, a nocami szyła. Wiedzieli, że teraz będzie tylko gorzej, ale żadne z nich nie okazywało strachu i smutku. Udawali, że wszystko wróci do normy, starali się napawać wzajemnie nadzieją.
Końcem sierpnia jak grom spadły na nich złe wieści. Żona podczas jednej z wizyt u lekarza dowiedziała się, że męża czeka śmierć. Ta wiadomość załamała ją. Poprosiła lekarza, aby nadal odwiedzał męża, ponieważ wizyty dają mu siłę i nadzieję. Płakała całą drogę, nie wiedziała jak będzie wyglądało dalej ich życie. Nie potrafiła sobie wyobrazić najbliższej przyszłości. Po powrocie mąż zapytał ukochaną czy umrze. Nie odpowiedziała, starała się uspokoić męża.
Pewnego dnia pan zorientował się, iż jego kamizelka jest luźniejsza niż zwykle. Obserwował stan kamizelki każdego dnia. Z nadzieją zakładał ją i liczył na cud. Wydawało mu się, że przytył nieco, jednak żona uświadomiła mu, że to niemożliwe. Równocześnie zapewniała, że wróci do zdrowia i to tylko chwilowe wahania wagi. Nie chciała odbierać mężowi nadziei. Zbyt mocno go kochała. Wkrótce kamizelka stała się wyznacznikiem zdrowia.
Nadszedł wrzesień. Stan zdrowia pana znacznie się pogorszył. Wbrew temu kamizelka stawała się coraz ciaśniejsza. Żonę uszczęśliwiał ten fakt. Niestety po jakimś czasie mąż przyznał się, że od dwóch tygodni manipuluje przy pasku kamizelki, aby uspokajać żonę. Zdobył się na tą szczerość, ponieważ tego dnia po raz pierwszy musiał poluzować pasek. Odebrał ten fakt za dobrą prognozę i w euforii wyznał żonie prawdę. „Ja z tą kamizelką, widzisz trochę szachrowałem. Ażeby ciebie uspokoić, co dzień ściągałem pasek i dlatego kamizelka była ciasna.” Ten dzień wniósł w życie zakochanych cień nadziei. Do końca dnia przytulali się i cieszyli sobą.
W październiku urzędnik zmarł. Żona została całkiem sama. Po śmierci męża sprzedała wszystkie pamiątki po nim. Kamizelkę kupił jakiś handlarz za 40gr. W listopadzie opuściła mieszkanie.
Jak się okazuję pani też miała jednak swoją tajemnicę. Wyjawia ją narrator: „Pan – co dzień posuwał sprzączkę, ażeby uspokoić żonę, a pani co dzień – skracała pasek, aby mężowi dodać otuchy”. Narrator rozważa możliwość spotkania się zakochanych po śmierci, jednak na koniec stwierdza: „któż jednak powie, że za tymi chmurami nie ma słońca?”
login
hasło
|
Nie masz profilu? - zarejestruj się i zacznij w pełni korzystać z sieci!