Reduty (streszczenie) - Adam Naruszewicz

A A A
Użytkownik
Avatar andrewnysa
reputacja: 214
posty: 956
offline
04.01.09 16:45 | #1074533 | (link) | zgłoś naruszenie
Reduty (Adam Naruszewicz)

Treść utworu:

W utworze tym szlachcic z prowincji ogląda maskaradowych przebierańców, przesuwających się przez plac Zamkowy. Posługując się metaforą, autor ustami narratora, wspomnianego szlachcica, piętnuje zepsucie moralne wyższych warstw ówczesnego społeczeństwa. Maski, które założyli "redutnicy", to ich fałsz i obłuda, którymi posługują się na co dzień, by ukryć swe prawdziwe oblicza, swą bezużyteczność, egoizm i próżność. To pozornie szumne i godne towarzystwo w rzeczywistości bardziej przypomina zwierzęta niż ludzi:

"Chcesz widzieć pełne zwierza różnego obory,
Przebież nasze ratusze, pobożne klasztory,
Odwiedź izby sądowe, przedniejsze urzędy,
Pod sobolimi i pod rewerendy
Ujrzysz dziwy a wołaj padłszy na kolana:
Woły, osły i wszystko bydło, chwalcie Pana!".

Oto naszego obserwatora mija dumny jegomość w pełnej przepychu karocy. "Powiedziałbyś, że to pan. Istnać to gołota, kryje się wśród jedwabiu i jasnego złota". Swój majątek już przehulał, żyje z pożyczek zaciąganych gdzie się da, po piętach depczą mu wierzyciele, ale "pycha została i niesforne żądze". Jadący za nim "buczny junak" robi wrażenie nie byle jakiego zucha, który ojczyźnie nie raz służył szablą i odwagą. Niestety, to w sumie młodzian strachem podszyty, który tylko:

"Przy kuflu za ojczyznę łba nadstawia chutnie,
Gotów umrzeć. A czemu? Że mu nikt nie utnie".

Kolejny "przebieraniec" to hipokryta w masce człowieka pobożnego i prawego. Chociaż
manifestuje swój szacunek dla osób duchownych, choć nie szczędzi pieniędzy klasztorom, to
przecież:

"Szarga sławę bliźniego zaraz po koronce,
Gorszy się, a sam w cudzej kwerenduje żonce.
Piątek suszył o grzankach, pił jak byk w niedzielę
W wieczór był na Nalewkach, a rano w kościele".

Przy okazji krytyki "rozpieszczonej" damy narrator nawiązuje do tragicznej sytuacji Polski
porozbiorowej: "... na bal musi spieszyć. Właśnie w szczęśliwym kraju jest się z czego cieszyć". Pełen goryczy i smutku wróci szlachcic z Warszawy lękając się o przyszłość kraju, w którym:

"Skacze Polak na jednej nodze, obcy grają,
(...) My tańczymy, biją w bębny ogromni sąsiedzi".
login
hasło
|
Nie masz profilu? - zarejestruj się i zacznij w pełni korzystać z sieci!