Powrót posła (streszczenie) - J.U. Niemcewicz
Użytkownik
reputacja: 214
posty: 956
offline
04.01.09 16:39
|
#1074528
|
(link)
|
zgłoś naruszenie
Powrót posła (J.U. Niemcewicz)
Komedia polityczna i obyczajowa, napisana przez J.U. Niemcewicza na zamówienie obozu
reform. Miała spełniać funkcje agitacyjne - ukazywała niezbędności i słuszności postulowanych zmian ustrojowych.
Problematyka:
Wydana w 1791 r czasie obrad Sejmu Czteroletniego, miała oddziaływać na szeroki kręgi
odbiorców, szczególnie na szlachtę. Zadaniem utworu Niemcewicza było propagowanie
zamierzeń stronnictwa patriotycznego - postulatów reformy kraju i jednocześnie ośmieszenie
starych tradycji sarmackich. Dramat ten porusza wszystkie ważniejsze kwestie i problemy
rozpatrywane przez sejm:
- sprawę liberum veto
- sukcesję tronu
- przymierze z Prusami przeciw Rosji
- ofiary dziesiątego grosza itp.
Niemcewicz był posłem inflandzkim na Sejm Czteroletni, należał do stronnictwa patriotycznego, popierał dążenia obozu reform, zwalczał z trybuny sejmowej poglądy konserwatystów. W swojej komedii pragnął ośmieszyć zacofaną szlachtę, zaagitować na rzecz reform, przekonać, że interes osobisty zawsze powinien ustępować dobru Rzeczypospolitej.
Jest to również komedia obyczajowa, bo autor ośmiesza obyczaje panujące w XVIII wieku wśród szlachty. Poddaje krytyce bezmyślne kopiowanie wzorów cudzoziemskich i pogoń za modą przejętą z Zachodu.
"Powrót posła" to utwór typowy dla oświecenia (komedia polityczna, charakter dydaktyczny).
Postacie w utworze nie są jednostkowe, lecz reprezentują pewne grupy społeczne czy
stronnictwa. Postaciami pozytywnymi (tzn.należącymi do stronnictwa patriotycznego) są w utworze: Podkomorzy i jego syn Walery, zaś obrońcami starego porządku - starosta Gadulski, jego żona i Szarmancki.
Gadulski chwali się swoim nieuctwem. Sądzi, że stary porządek ze "złotą wolnością
szlachecką", z liberum veto jest najlepszy. Wspomina czasy saskie, kiedy to "człek jadł, pił, nic nie robił i suto w kieszeni" i "wszyscy byli kontenci, robiono, co chciano". Ostro atakuje
"nowomodne głowy". Według starosty Polska nie powinna zawierać sojuszów z najbliższymi
sąsiadami i siedzieć cicho (najwłaściwsze państwa do paktów to według starosty: Hiszpania,
Portugalia, Ameryka). Tyranizuje córkę i służbę. Sam przyznaje:
"Ja co nie czytam lub przynajmniej mało,
Wiem, że najlepiej jak przedtem bywało."
Dydaktyzm:
Niemcewicz demaskuje w "Powrocie posła" nieuctwo, ograniczenie horyzontów myślowych
konserwatystów. Ukazując małostkowość staroszlacheckiej, sarmackiej moralności,
przywiązanie do źle pojmowanej tradycji.
O zachowywaniu rdzennie polskiej kultury nie świadczą prostackie obyczaje szlacheckie.
Wynikały one z ciemnoty i nieuctwa, za którymi kryła się chciwość, niczym nie opanowana
żądza zdobycia majątku, tyranizowanie dzieci. Pieniądz stał się głównym motorem postępowania ("U waćpana maksymy w najpierwszym są względzie - co u mnie, to pieniądze" - mówi Starosta). Zanikło poczucie sprawiedliwości. Starosta wezwany przez rozjemcę przy podziale majątku między synów Chorążego, nie tylko dopuszcza do niesprawiedliwości, ale jeszcze pochwala ją, a droga, która do niej prowadzi, napełnia go zachwytem. Mówi:
"Powiadam, że uparty człek zawsze wygrywa.
Świeży mam tego przykład: rok ledwie upływa,
Kiedy byłem na dziele Chorążego synów
Najstarszy jak się uparł o kilka tam młynów,
Niesłusznie, prawda cośmy się go naprosili,
I nie, i nie! Nareszcie bracia ustąpili -
Powiedzże waćpan teraz, że uparty traci".
Fałszywy jest także patriotyzm konserwatystów szlacheckich, będący w istocie tylko ślepym,
bezrozumnym przywiązaniem do tradycji, przywiązaniem wypływającym z dogmatycznego
sposobu myślenia, ze strachu przed logiką. Jest to tylko wstręt do wszelkiej nowości, uparte
powtarzanie, że "tak jest najlepiej, jak przedtem bywało". Tych osobliwych patriotów nie
obchodzi, czy własne państwo jest suwerenne, samodzielne, zdolne do obrony, czy rozwija się gospodarka. Gadulski stwierdza:
"Prawda, z tego wszystkiego przyjść do czubów może
I tak było po śmierci Augusta Wtórego.
Ci bili Sasów, owi Leszczyńskiego,
Palili sobie wioski, no i cóż to szkodzi?
Obce wojsko jak wkroczy, to wszystko pogodzi".
Wspomniane przykrości są przy tym drobnostką w porównaniu z korzyściami, jakie przynosi
wolna elekcja i bezkrólewie:
"Potem amnestia: panom buławy, urzędy,
Szlachcie dadzą wójtostwo, obietnice, względy".
A więc i tu motorem wszystkiego jest nadzieja zysku.
Przeciwnikiem Starosty jest Podkomorzy i Walery. Jednak postacie te są nieco sztywne. Język jest owszem czysty i rzeczowy, ale brak w nim dowcipu, jakim obdarzony jest język
Gadulskiego. Głoszą oni wszystkie poglądy stronnictwa patriotycznego i cechy, jakimi powiniem charakteryzować się prawy obywatel. W szczególności chwalony jest patriotyzm i poświęcenie dla ojczyzny. Podkomorzy mówi: "Dom zawsze ustępować powinien krajowi". Podkomorzy krytykuje wszystko to, co chwali Starosta, a więc wszelkie przywary i zbytki szlacheckie:
"Ten nieszczęsny nierząd, to sejmików zrywanie
Kraj zgubiło, ściągnęło obce panowanie"
"Gnijąc w zbytkach, lenistwie i biesiad zwyczaju
Myśleliśmy o sobie, a nigdy o kraju".
Podkomorzy to nie tylko wzorowy i mądry ojciec, ale także dobry i ludzki opiekun poddanych, dla których "był raczej ojcem aniżeli panem". Daje on chłopom wolność.
Wątkiem obyczajowym jest wyśmiewanie popularnego wśród szlachty "życia na zachodnią
modę". Nowomodnymi są żona Starosty i Szarmancki. Starościna wiecznie nękana "modnymi
chorobami", m.in. nudą, nie zwraca uwagi na świat zewnętrzny, buja w obłokach. Próbuje
namówić męża do przebudowania ogrodu na taki, jakie się spotyka na Zachodzie i nie zwraca
przy tym uwagi, że zniszczy młyn i karczmę. Podkomorzy wyśmiewa język, jakiego używa
Starościna:
"Głowa źle mi zrobiła - co za nowy wyraz".
Szarmancki jest typowym przedstawicielem modnych paniczów, którzy życie spędzają na
hulankach, zabawach, podróżach, czyli na próżniactwie. Życie ich jest życiem pasożytniczym,
dla spraw ojczyzny nie mają czasu i głowy. Szarmancki nie interesuje się niczym poza swoimi przyjemnościami. Jest także nieuczciwy i chciwy. Jako łowca posagów chce się żenić z córką Starosty z nadzieją, że dostanie dostanie sporo pieniędzy. Kiedy dowiaduje się, że posagu nie będzie, szybko rezygnuje.
Niemcewicz ośmieszył tu bardzo obrazowo modny wówczas trend do przejmowania mody
z Zachodu, a zwłaszcza z Francji, co doprowadzało do tego, że wychowane przez francuskie
guwernantki dzieci szlacheckie nie umiały mówić po polsku, a tym bardziej nie znały tradycji
ojczystej.
Komedia polityczna i obyczajowa, napisana przez J.U. Niemcewicza na zamówienie obozu
reform. Miała spełniać funkcje agitacyjne - ukazywała niezbędności i słuszności postulowanych zmian ustrojowych.
Problematyka:
Wydana w 1791 r czasie obrad Sejmu Czteroletniego, miała oddziaływać na szeroki kręgi
odbiorców, szczególnie na szlachtę. Zadaniem utworu Niemcewicza było propagowanie
zamierzeń stronnictwa patriotycznego - postulatów reformy kraju i jednocześnie ośmieszenie
starych tradycji sarmackich. Dramat ten porusza wszystkie ważniejsze kwestie i problemy
rozpatrywane przez sejm:
- sprawę liberum veto
- sukcesję tronu
- przymierze z Prusami przeciw Rosji
- ofiary dziesiątego grosza itp.
Niemcewicz był posłem inflandzkim na Sejm Czteroletni, należał do stronnictwa patriotycznego, popierał dążenia obozu reform, zwalczał z trybuny sejmowej poglądy konserwatystów. W swojej komedii pragnął ośmieszyć zacofaną szlachtę, zaagitować na rzecz reform, przekonać, że interes osobisty zawsze powinien ustępować dobru Rzeczypospolitej.
Jest to również komedia obyczajowa, bo autor ośmiesza obyczaje panujące w XVIII wieku wśród szlachty. Poddaje krytyce bezmyślne kopiowanie wzorów cudzoziemskich i pogoń za modą przejętą z Zachodu.
"Powrót posła" to utwór typowy dla oświecenia (komedia polityczna, charakter dydaktyczny).
Postacie w utworze nie są jednostkowe, lecz reprezentują pewne grupy społeczne czy
stronnictwa. Postaciami pozytywnymi (tzn.należącymi do stronnictwa patriotycznego) są w utworze: Podkomorzy i jego syn Walery, zaś obrońcami starego porządku - starosta Gadulski, jego żona i Szarmancki.
Gadulski chwali się swoim nieuctwem. Sądzi, że stary porządek ze "złotą wolnością
szlachecką", z liberum veto jest najlepszy. Wspomina czasy saskie, kiedy to "człek jadł, pił, nic nie robił i suto w kieszeni" i "wszyscy byli kontenci, robiono, co chciano". Ostro atakuje
"nowomodne głowy". Według starosty Polska nie powinna zawierać sojuszów z najbliższymi
sąsiadami i siedzieć cicho (najwłaściwsze państwa do paktów to według starosty: Hiszpania,
Portugalia, Ameryka). Tyranizuje córkę i służbę. Sam przyznaje:
"Ja co nie czytam lub przynajmniej mało,
Wiem, że najlepiej jak przedtem bywało."
Dydaktyzm:
Niemcewicz demaskuje w "Powrocie posła" nieuctwo, ograniczenie horyzontów myślowych
konserwatystów. Ukazując małostkowość staroszlacheckiej, sarmackiej moralności,
przywiązanie do źle pojmowanej tradycji.
O zachowywaniu rdzennie polskiej kultury nie świadczą prostackie obyczaje szlacheckie.
Wynikały one z ciemnoty i nieuctwa, za którymi kryła się chciwość, niczym nie opanowana
żądza zdobycia majątku, tyranizowanie dzieci. Pieniądz stał się głównym motorem postępowania ("U waćpana maksymy w najpierwszym są względzie - co u mnie, to pieniądze" - mówi Starosta). Zanikło poczucie sprawiedliwości. Starosta wezwany przez rozjemcę przy podziale majątku między synów Chorążego, nie tylko dopuszcza do niesprawiedliwości, ale jeszcze pochwala ją, a droga, która do niej prowadzi, napełnia go zachwytem. Mówi:
"Powiadam, że uparty człek zawsze wygrywa.
Świeży mam tego przykład: rok ledwie upływa,
Kiedy byłem na dziele Chorążego synów
Najstarszy jak się uparł o kilka tam młynów,
Niesłusznie, prawda cośmy się go naprosili,
I nie, i nie! Nareszcie bracia ustąpili -
Powiedzże waćpan teraz, że uparty traci".
Fałszywy jest także patriotyzm konserwatystów szlacheckich, będący w istocie tylko ślepym,
bezrozumnym przywiązaniem do tradycji, przywiązaniem wypływającym z dogmatycznego
sposobu myślenia, ze strachu przed logiką. Jest to tylko wstręt do wszelkiej nowości, uparte
powtarzanie, że "tak jest najlepiej, jak przedtem bywało". Tych osobliwych patriotów nie
obchodzi, czy własne państwo jest suwerenne, samodzielne, zdolne do obrony, czy rozwija się gospodarka. Gadulski stwierdza:
"Prawda, z tego wszystkiego przyjść do czubów może
I tak było po śmierci Augusta Wtórego.
Ci bili Sasów, owi Leszczyńskiego,
Palili sobie wioski, no i cóż to szkodzi?
Obce wojsko jak wkroczy, to wszystko pogodzi".
Wspomniane przykrości są przy tym drobnostką w porównaniu z korzyściami, jakie przynosi
wolna elekcja i bezkrólewie:
"Potem amnestia: panom buławy, urzędy,
Szlachcie dadzą wójtostwo, obietnice, względy".
A więc i tu motorem wszystkiego jest nadzieja zysku.
Przeciwnikiem Starosty jest Podkomorzy i Walery. Jednak postacie te są nieco sztywne. Język jest owszem czysty i rzeczowy, ale brak w nim dowcipu, jakim obdarzony jest język
Gadulskiego. Głoszą oni wszystkie poglądy stronnictwa patriotycznego i cechy, jakimi powiniem charakteryzować się prawy obywatel. W szczególności chwalony jest patriotyzm i poświęcenie dla ojczyzny. Podkomorzy mówi: "Dom zawsze ustępować powinien krajowi". Podkomorzy krytykuje wszystko to, co chwali Starosta, a więc wszelkie przywary i zbytki szlacheckie:
"Ten nieszczęsny nierząd, to sejmików zrywanie
Kraj zgubiło, ściągnęło obce panowanie"
"Gnijąc w zbytkach, lenistwie i biesiad zwyczaju
Myśleliśmy o sobie, a nigdy o kraju".
Podkomorzy to nie tylko wzorowy i mądry ojciec, ale także dobry i ludzki opiekun poddanych, dla których "był raczej ojcem aniżeli panem". Daje on chłopom wolność.
Wątkiem obyczajowym jest wyśmiewanie popularnego wśród szlachty "życia na zachodnią
modę". Nowomodnymi są żona Starosty i Szarmancki. Starościna wiecznie nękana "modnymi
chorobami", m.in. nudą, nie zwraca uwagi na świat zewnętrzny, buja w obłokach. Próbuje
namówić męża do przebudowania ogrodu na taki, jakie się spotyka na Zachodzie i nie zwraca
przy tym uwagi, że zniszczy młyn i karczmę. Podkomorzy wyśmiewa język, jakiego używa
Starościna:
"Głowa źle mi zrobiła - co za nowy wyraz".
Szarmancki jest typowym przedstawicielem modnych paniczów, którzy życie spędzają na
hulankach, zabawach, podróżach, czyli na próżniactwie. Życie ich jest życiem pasożytniczym,
dla spraw ojczyzny nie mają czasu i głowy. Szarmancki nie interesuje się niczym poza swoimi przyjemnościami. Jest także nieuczciwy i chciwy. Jako łowca posagów chce się żenić z córką Starosty z nadzieją, że dostanie dostanie sporo pieniędzy. Kiedy dowiaduje się, że posagu nie będzie, szybko rezygnuje.
Niemcewicz ośmieszył tu bardzo obrazowo modny wówczas trend do przejmowania mody
z Zachodu, a zwłaszcza z Francji, co doprowadzało do tego, że wychowane przez francuskie
guwernantki dzieci szlacheckie nie umiały mówić po polsku, a tym bardziej nie znały tradycji
ojczystej.
AJO.pl
|
TRO MEDIA
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację
regulaminu
.
Polityka prywatności
Regulamin
FAQ
Reklama
Współpraca
Kontakt

