Monachomachia (streszczenie) - Ignacy Krasicki

A A A
Użytkownik
Avatar andrewnysa
reputacja: 214
posty: 956
offline
30.12.08 16:30 | #1063346 | (link) | zgłoś naruszenie
Monachomachia - streszczenie

Akcja utworu toczy się w niewielkim mieście w II połowie XVIII w. Wyraźnie zarysowany zostaje tutaj kontrast między ilością wystawnych klasztorów a domami prostych ludzi.
Utwór rozpoczynają słowa: Nie wszystko złoto co się świeci z góry– co jest zasygnalizowaniem, iż mówienie o mnichach w kontekście samych pochwał to ogromna przesada.
Między dwoma zakonami żebraczymi – dominikanami i karmelitami – dochodzi do konfliktu na skutek działania Jędzy Niezgody (alegoria), która zburzyła błogi spokój i leniwe życie mnichów. Poderwała świętych próżniaków do walki.
W klasztorze dominikanów doszło do niezwykłych zdarzeń – zakonnicy wstali wcześnie, czego zazwyczaj nie czynili- ksiądz przeor [...] Pierwszy raz w życiu jutrzenkę obaczył. Zdumieni ruchem w ich siedzibie mnisi sprawdzają, czy aby ktoś nie naruszył ich bogatych piwnic, w których przechowywali oni swój największy skarb jakim było wino.
Złe zwyczaje – zwłaszcza niewyobrażalne wprost lenistwo – panują również w klasz¬torze karmelitów. Mnisi nie stawiają się regularnie na codzienne nabożeń¬stwa, głównie na poranne. Poruszenie u wszystkich wywołuje jedynie wiadomość o podaniu posiłku - gdy ojciec Kleofas zadzwonił na obiad – Wypadli wszyscy, jakby ich kto gonił.
Aby załagodzić spór – Mnichowie obydwu klasztorów dyskutują jaki będzie najskuteczniejszy sposób by go rozwiązać. W pierwszej kolejności pada propozycja pojedynku na kufle ale zostaje ona odrzucona: Pijem my nieźle, ale lepiej oni. Ostatecznie zdecydowano się na słowny pojedynek w dyspucie.
Ojcowie posyłają dwóch braci po książki do biblioteki, która mieści się gdzieś pod strychem, ale nikt nie pamięta, gdzie. Ostatnio odwiedzał ją brat Alfons przed trzydziestoma laty. Mnicha strudzonego docieraniem do księgozbioru przeor pokrzepił wódką. Okazało się, że zgromadzony przez poprzednie pokolenia zbiór biblioteczny nie jest teraz przez nikogo wykorzystywany. Bracia nie kształcą się, nie dbają o rozwój intelektualny, nie czytują nabożnych ksiąg.
Dysputę przeprowadzono w siedzibie dominikanów. Zebrani tu mnisi zostali określeni z wydobywającym ironię patosem:
Rumiana dzielność błyszczy się na twarzy,
Tuman mądrości nad łbami unosi,
Zazdrość i Pycha zjadł oczy żarzy.
Zderzenie słownictwa nacechowanego ujemnie z przymiotami o wysokiej wartości (dzielność, mądrość), wymienienie grzechów głównych – to metody przedstawiania niewłaściwej postawy mnichów. Wśród codziennych atrakcji zakonnicy szczególnie doceniają alkohol. Ich uwielbienie
dla tej używki wyraża znana oktawa, która jest przetworzeniemHymnu do miłości ojczyzny I. Krasickiego, zaczynająca się od słów: Wdzięczna miłości kochanej szklenice!
Pieśń piątą rozpoczyna znamienna strofa o celu, jaki przyświecał autorowi dzieła. Naśmiewanie się z innych ma prowadzić do ich poprawy, powinno być przestrogą dla tych, którzy mają skłonność do podobnych negatywnych zachowań.
I śmiech niekiedy może być nauką,
Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa,
I żart dowcipną przyprawiony sztuką
Zbawienny, kiedy szczypie, a nie kąsa;
[...].
Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych.
Dysputa była nieuporządkowana i nudna – nie wiadomo nawet, jakiego przedmiotu dotyczyła – toteż szybko przerodziła się w bijatykę. Mnisi – nazywani tu ironicznie rycerzami – bynajmniej nie walczą z zachowaniem zasad etosu rycerskiego. Ich oręż to sandały, książki, kufle, kropidła i inne przedmioty, pozostające w zasięgu ręki:
Lecą sandały i trepki i pasy,
Wrzawa powszechna przeraża i głuszy.
Mnisi biją się z wielkim zacietrzewieniem, urywają sobie kaptury, wybijają zęby lub szukają ratunku w ucieczce (tak postąpił ojciec Hijacynt, jednak kuflem od wina / Legł z sławnej ręki ojca Zefiryna).
Widząc skutki zajadłego boju, roztropny prałat (tu: proboszcz) rozkazuje przynieść vitrum gloriosum (sławny puchar).Olbrzymi puchar (dzban nad dzbany) wypełniony winem został wniesiony uroczyście jak Najświętszy Sakrament (ten obraz był szczególnie wytykany autorowi jako niestosowny). Widok ten uspokoił walczące strony. Mnisi krzyknęli: „Zgoda”– i zgromadzili się wokół pucharu.
W końcowej oktawie autor wyraża nadzieję, że nikt nie zgorszy się treścią utworu i dodaje znamienne słowa: Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
login
hasło
|
Nie masz profilu? - zarejestruj się i zacznij w pełni korzystać z sieci!