Trans-Atlantyk (streszczenie) - Witold Gombrowicz
Użytkownik
reputacja: 214
posty: 956
offline
31.12.08 01:22
|
#1064567
|
(link)
|
zgłoś naruszenie
Trans-Atlantyk (Witold Gombrowicz)
Powieść Witolda Gombrowicza, wydana w 1953 r. na emigracji.
Przewrotność "Trans-Atlantyku":
"Trans-Atlantyk" jest zapewne najdziwniejszym z utworów Gombrowicza, jeśli weźmiemy pod uwagę pierwsze, wywołane stylem językowym używanym przez autora, wrażenie czytelnicze. Powstawał także w dziwnym momencie: wtedy właśnie, gdy klepiący biedę autor odcięty był w dalekiej Argentynie od swej naturalnej, polskiej publiczności - zarówno zresztą krajowej, jak i emigracyjnej. I wtedy właśnie, gdy taktyka nakazywałaby pisarzowi sporządzić dzieło, które miałoby szansę wywalczyć mu na powrót przychylność i zainteresowanie środowisk odbiorczych, tworzy on powieść nieprzekładalną właściwie na obce języki, Polakom natomiast niekoniecznie miłą, będącą bowiem frenetycznym atakiem na narodowe stereotypy. Musiał się więc "Trans-Atlantyk" kilka lat przebijać przez nieprzychylną opinię, a historycy literatury zużyli dużo energii, by wyjaśnić precyzyjnie stanowisko autora.
"Bronię Polaków przed Polską" - powiada Gombrowicz. Co to znaczy? Chodzi głównie o obronę suwerenności indywiduum przed "patriotycznym terrorem", przed stadną mitologią, przed imperatywem, nakazującym chwalić swoich, chełpić się cudzymi myślami i osiągnięciami (bo polskie), ograniczać zaś swobodę rozwoju własnej osobowości.
Przebieg wydarzeń:
Tak więc "Trans-Atlantyk" jest bluźnierstwem - z polskiego punktu widzenia. Główny bohater, którym jest po prostu "Witold Gombrowicz", odmawia udziału w zbrojnej walce z wrogami ojczyzny, bez najmniejszego poczucia winy odpływa transatlantykiem do Ameryki Południowej, gdzie poznaje ekscentrycznego milionera-homoseksualistę Gonzala. Bierze udział w intrydze, by rzucić mu w ramiona pięknego chłopca - Ignaca, powiązanego z ojcem-Polakiem niezwykle silnymi, wiernopoddańczymi więzami "synczyzny". Bohater (Gombrowicz) oczywiście waha się i często wypiera swojego odszczepieństwa, z czego wynika, że w końcu nikomu nie dochowuje wiary, zdradza też wszystkich na prawo i lewo.
Akcja powieści toczy się w Argentynie i stanowi w pewnej mierze literacką replikę losów samego Gombrowicza. Jednocześnie stylizacja językowa na sarmacką gawędę oraz obecne w tekście konsekwentne, choć parodystyczne, nawiązania do "Pana Tadeusza" czynią z "Trans-Atlantyku" utwór dwuznaczny, gdzie elementy różnych kultur, obyczajów, wątków literackich swobodnie się mieszają. Bohater musi wybierać między sztywną, osadzoną w narodowej tradycji formą, którą reprezentuje ojciec Ignaca, a anarchicznym chaosem i bogactwem, których symbolem jest Gonzalo. W miarę rozwoju akcji wybór ten staje się coraz trudniejszy - i w końcu, w finale
książki, gdy w starciu dwóch idei ma już popłynąć krew, pojawia się niespodziewanie trzecie
rozstrzygnięcie - spór cały tonie w oczyszczającym, gargantuicznym śmiechu (patrz hasło:
F. Rabelais).
Wymowa utworu:
"Ojczyzna" zciera się tu z "synczyzną" - podporządkowanie hierarchii państwowej walczy ze
swoim odpowiednikiem w stosunkach ojciec-syn. Obalanie wszelkich świętości rozpoczyna się właśnie od tych dwóch. Walka o dystans wobec wszelkiej idei i każdej obsesji posuwa się aż do pomysłu, żeby uwolnić się od nieznośnego autorytetu poprzez zabicie ojca...
Ataki na "Trans-Atlantyk":
Autor kilkakrotnie obszernie wyjaśniał sens swego dzieła, broniąc się przed opacznym jego
rozumieniem; m.in. przed niesłusznymi zarzutami braku patriotyzmu. "Trans-Atlantyk" jest
"porachunkiem (...) z Polską taką, jaką stworzyły warunki jej historycznego bytowania i jej
umieszczenia w świecie (to znaczy z Polską słabą)" - pisał Gombrowicz.
Powieść Witolda Gombrowicza, wydana w 1953 r. na emigracji.
Przewrotność "Trans-Atlantyku":
"Trans-Atlantyk" jest zapewne najdziwniejszym z utworów Gombrowicza, jeśli weźmiemy pod uwagę pierwsze, wywołane stylem językowym używanym przez autora, wrażenie czytelnicze. Powstawał także w dziwnym momencie: wtedy właśnie, gdy klepiący biedę autor odcięty był w dalekiej Argentynie od swej naturalnej, polskiej publiczności - zarówno zresztą krajowej, jak i emigracyjnej. I wtedy właśnie, gdy taktyka nakazywałaby pisarzowi sporządzić dzieło, które miałoby szansę wywalczyć mu na powrót przychylność i zainteresowanie środowisk odbiorczych, tworzy on powieść nieprzekładalną właściwie na obce języki, Polakom natomiast niekoniecznie miłą, będącą bowiem frenetycznym atakiem na narodowe stereotypy. Musiał się więc "Trans-Atlantyk" kilka lat przebijać przez nieprzychylną opinię, a historycy literatury zużyli dużo energii, by wyjaśnić precyzyjnie stanowisko autora.
"Bronię Polaków przed Polską" - powiada Gombrowicz. Co to znaczy? Chodzi głównie o obronę suwerenności indywiduum przed "patriotycznym terrorem", przed stadną mitologią, przed imperatywem, nakazującym chwalić swoich, chełpić się cudzymi myślami i osiągnięciami (bo polskie), ograniczać zaś swobodę rozwoju własnej osobowości.
Przebieg wydarzeń:
Tak więc "Trans-Atlantyk" jest bluźnierstwem - z polskiego punktu widzenia. Główny bohater, którym jest po prostu "Witold Gombrowicz", odmawia udziału w zbrojnej walce z wrogami ojczyzny, bez najmniejszego poczucia winy odpływa transatlantykiem do Ameryki Południowej, gdzie poznaje ekscentrycznego milionera-homoseksualistę Gonzala. Bierze udział w intrydze, by rzucić mu w ramiona pięknego chłopca - Ignaca, powiązanego z ojcem-Polakiem niezwykle silnymi, wiernopoddańczymi więzami "synczyzny". Bohater (Gombrowicz) oczywiście waha się i często wypiera swojego odszczepieństwa, z czego wynika, że w końcu nikomu nie dochowuje wiary, zdradza też wszystkich na prawo i lewo.
Akcja powieści toczy się w Argentynie i stanowi w pewnej mierze literacką replikę losów samego Gombrowicza. Jednocześnie stylizacja językowa na sarmacką gawędę oraz obecne w tekście konsekwentne, choć parodystyczne, nawiązania do "Pana Tadeusza" czynią z "Trans-Atlantyku" utwór dwuznaczny, gdzie elementy różnych kultur, obyczajów, wątków literackich swobodnie się mieszają. Bohater musi wybierać między sztywną, osadzoną w narodowej tradycji formą, którą reprezentuje ojciec Ignaca, a anarchicznym chaosem i bogactwem, których symbolem jest Gonzalo. W miarę rozwoju akcji wybór ten staje się coraz trudniejszy - i w końcu, w finale
książki, gdy w starciu dwóch idei ma już popłynąć krew, pojawia się niespodziewanie trzecie
rozstrzygnięcie - spór cały tonie w oczyszczającym, gargantuicznym śmiechu (patrz hasło:
F. Rabelais).
Wymowa utworu:
"Ojczyzna" zciera się tu z "synczyzną" - podporządkowanie hierarchii państwowej walczy ze
swoim odpowiednikiem w stosunkach ojciec-syn. Obalanie wszelkich świętości rozpoczyna się właśnie od tych dwóch. Walka o dystans wobec wszelkiej idei i każdej obsesji posuwa się aż do pomysłu, żeby uwolnić się od nieznośnego autorytetu poprzez zabicie ojca...
Ataki na "Trans-Atlantyk":
Autor kilkakrotnie obszernie wyjaśniał sens swego dzieła, broniąc się przed opacznym jego
rozumieniem; m.in. przed niesłusznymi zarzutami braku patriotyzmu. "Trans-Atlantyk" jest
"porachunkiem (...) z Polską taką, jaką stworzyły warunki jej historycznego bytowania i jej
umieszczenia w świecie (to znaczy z Polską słabą)" - pisał Gombrowicz.
AJO.pl
|
TRO MEDIA
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację
regulaminu
.
Polityka prywatności
Regulamin
FAQ
Reklama
Współpraca
Kontakt

