Moderator
reputacja: 214
posty: 957
offline
30.12.08 16:15
|
#1063300
|
(link)
|
zgłoś naruszenie
Fraszki (Jan Kochanowski)
Fraszki są to drobne utwory okolicznościowe o charakterze żartobliwym, które poeta pisał niemal przez całe życie. Nazwę "fraszka" wprowadził do literatury polskiej właśnie Jan Kochanowski, za poprzednika w tym gatunku mając jedynie Reja, który swoje utwory nazywał "figlikami". Zbiór fraszek składa się z 3 ksiąg i obejmuje 300 dłuższych i krótszych utworów. Pierwsze pełne wydanie "Fraszek" ukazało się w 1584 r.
Ponieważ fraszki powstawały przez wiele lat jako rezultat obserwacji życia na dworze króla,
biskupów i magnatów, na sejmach i sejmikach, w podróżach i w czasie pobytu na wsi, stanowią one swoisty rodzaj pamiętnika poety, zawierają bogatą galerię szkiców z życia szlacheckiego i dworskiego, duchownego i wojskowego, wiejskiego i miejskiego. Głównym bohaterem fraszek uczynił poeta samego siebie, o czym świadczą zarówno fraszki autobiograficzne, jak i wypowiedzi na temat własnej twórczości oraz liczne uwagi o fraszce i jej charakterze.
Tematyka "Fraszek":
- życie codzienne poety, z jego radościami i smutkami, weselem i troską
- pochwała zabawy i przyjaźni, towarzyskiej rozmowy
- echa przeżytych zawodów miłosnych
- poglądy religijne i filozoficzne
- panorama postaci życia codziennego i figur publicznych
- poglądy na twórczość poetycką
- obyczajowość epoki
Utwory te cechuje atmosfera realizmu i codzienności, radości życia lub refleksji.
Fraszka "Do gór i lasów" ma charakter autobiograficzny, poeta w niezwykle kunsztownej
i zwięzłej formie przedstawia całe swe życie, a więc studia, podróże do Niemiec, Francji i Włoch, pobyt na dworach możnych magnatów; udział w wyprawie na Inflanty. Przedstawiając różne wydarzenia ze swego życia, podmiot liryczny uświadamia sobie nieubłagany upływ czasu, ponieważ dostrzega "srebrne w głowie nici". Zgodnie jednak z renesansową i humanistyczną postawą, chce nadal cieszyć się życiem i korzystać z niego. O renesansowym charakterze utworu decyduje również odwołanie się do mitycznego bożka Proteusa, który mógł dowolnie zmieniać swoją postać, do którego poeta porównuje zmienność własnego losu.
Typową fraszką biesiadną jest znany utwór "O doktorze Hiszpanie", której bohaterem jest
przyjaciel poety, nadworny lekarz króla Zygmunta Augusta. W kilkunastu zaledwie wersach poeta
w lapidarny sposób przedstawia przebieg wydarzeń - trwa uczta, w trakcie której doktor
postanawia odejść do swojej komnaty, ale wówczas biesiadnicy decydują się pójść za nim
z dzbanem wina. Zamknięte drzwi komnaty nie są przeszkodą dla rozbawionych kompanów,
zawsze można je przecież wyważyć, aby zmusić wstrzemięźliwego doktora do kontynuowania nocnej libacji. Ten barwny, humorystyczny obrazek zakończony jest doskonałą pointą, wypowiedzianą przez doktora:
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Znane i często cytowane są fraszki czarnoleskie, w których poeta zawarł pochwałę spokojnego, szczęśliwego życia na wsi, gdzie zaistniały odpowiednie warunki do uprawiania twórczości poetyckiej, a czarnoleska lipa urosła do rangi symbolu.
We fraszce "Na lipę" poeta wyznał, że w jej dobroczynnym cieniu chronił się chętnie, tu bowiem nie dochodziły promienie słoneczne nawet w południe, w największy upał:
"Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają".
Natomiast fraszka "Na dom w Czarnolesie" przynosi charakterystykę podstawowych ideałów życiowych człowieka renesansu. Są to przede wszystkim: czyste sumienie, zdrowie, życzliwość ludzka i skromność obyczajów:
"Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja Panie, niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym,
A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystem,
Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajami znośnemi, nieprzykrą starością!".
Kochanowski jest także autorem takich fraszek, w których zawarta została głęboka, filozoficzna zaduma nad sensem życia. Utworom tym nadał poeta tytuł "O żywocie ludzkim". W pierwszym z nich życie ludzkie porównał poeta do teatru marionetek, w którym wszystko jest ulotne i przemijające, nie warto więc o nic zabiegać, ponieważ każdego czeka taki sam koniec:
"Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom".
Okazuje się, że takie pesymistyczne myśli także nawiedzały czasem renesansowego poetę
- humanistę. Podobna zresztą myśl została przedstawiona w innej fraszce pod tym samym
tytułem "O żywocie ludzkim". Poeta zwraca się tu do Boga, którego określa filozoficznym
mianem "Wiecznej Myśli". Bóg obserwując ludzkie zmagania z losem ma niezłą zabawę, patrząc
jak ludzie walczą między sobą o dobra doczesne. Poeta zdecydowanie odcina się od podobnych działań, przygląda się tylko ze spokojem tym ludzkim poczynaniom, zgodnie z filozofią stoicką (patrz hasło: stoicyzm) wyznając:
"Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka,
Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,
Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy
Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.
Bo leda co wyrzucisz, to my, jako dzieci,
W taki treter, że z sobą wyniesiem i śmieci.
Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci;
Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci.
Na koniec niefortuna albo śmierć przypadnie,
To drugi, choćby nierad, czacz porzuci snadnie.
Panie, godno li, niech tę rozkosz z Tobą czuję,
Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję".
Wśród fraszek Jana Kochanowskiego znajdują się również utwory, w których autor wyszydza
fałszywą religijność, zaniedbywanie obowiązków przez duchownych. Dwuwiersz "Na nabożną" wystarczy zacytować, aby zrozumieć cały bezsens postępowania dewotki:
"Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czemu się miła tak często spowiadasz".
Poeta w utworze "Na posła papieskiego" nie oszczędza nawet nuncjusza, który sam nie
postępuje tak, jak naucza swoich wiernych. Natomiast we fraszce "O kapelanie" krytykuje
nadwornego kapelana królowej, który po nocnej uczcie przy pełnym dzbanie nie zdążył na
jutrznię, natomiast na wymówki królowej, że za długo sypia, odpowiedział z rozbrajającą
szczerością:
"Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spanie".
Poeta bezlitośnie drwi z moralności innego księdza (we fraszce "O kaznodziei"), który mając w domu kucharkę wcale nie żyje tak, jak naucza wiernych, a zapytany odpowiada:
"Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset za nie
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele".
W zbiorze fraszek poety-humanisty muszą znaleźć się także utwory dotyczące ludzkich uczuć, miłości, czy też opiewające piękno kobiecego ciała. We fraszce "O miłości" autor wyznaje, że miłość jest uczuciem, przed którym trudno uciec, bo przecież Amor, rzymski bożek miłości ma skrzydła, natomiast we fraszce "Do Hanny" skarży się, że jej serce jej twarde jak kamień, aby w utworze "Do dziewki" wyznać, że dręczy go tęsknota ustawiczna podczas nieobecności "ślicznej dziewki":
"Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,
A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie".
Tak więc treść fraszek jest bardzo różnorodna, dotyczy dworskiego życia, miłości, przyjaciół,
a nawet postawy człowieka wobec świata. Jest to postawa typowo renesansowa, a wyraża się
ona w nowym pojmowaniu życia, w nowym widzeniu przyrody, w głoszeniu optymistycznej
radości życia, właściwej epikureizmowi. Na uwagę zasługuje również doskonałość formy
- zwięzłość, wspaniałe pointy, bogactwo motywów mitologicznych.
Fraszki (Jan Kochanowski)
Fraszki są to drobne utwory okolicznościowe o charakterze żartobliwym, które poeta pisał niemal przez całe życie. Nazwę "fraszka" wprowadził do literatury polskiej właśnie Jan Kochanowski, za poprzednika w tym gatunku mając jedynie Reja, który swoje utwory nazywał "figlikami". Zbiór fraszek składa się z 3 ksiąg i obejmuje 300 dłuższych i krótszych utworów. Pierwsze pełne wydanie "Fraszek" ukazało się w 1584 r.
Ponieważ fraszki powstawały przez wiele lat jako rezultat obserwacji życia na dworze króla,
biskupów i magnatów, na sejmach i sejmikach, w podróżach i w czasie pobytu na wsi, stanowią one swoisty rodzaj pamiętnika poety, zawierają bogatą galerię szkiców z życia szlacheckiego i dworskiego, duchownego i wojskowego, wiejskiego i miejskiego. Głównym bohaterem fraszek uczynił poeta samego siebie, o czym świadczą zarówno fraszki autobiograficzne, jak i wypowiedzi na temat własnej twórczości oraz liczne uwagi o fraszce i jej charakterze.
Tematyka "Fraszek":
- życie codzienne poety, z jego radościami i smutkami, weselem i troską
- pochwała zabawy i przyjaźni, towarzyskiej rozmowy
- echa przeżytych zawodów miłosnych
- poglądy religijne i filozoficzne
- panorama postaci życia codziennego i figur publicznych
- poglądy na twórczość poetycką
- obyczajowość epoki
Utwory te cechuje atmosfera realizmu i codzienności, radości życia lub refleksji.
Fraszka "Do gór i lasów" ma charakter autobiograficzny, poeta w niezwykle kunsztownej
i zwięzłej formie przedstawia całe swe życie, a więc studia, podróże do Niemiec, Francji i Włoch, pobyt na dworach możnych magnatów; udział w wyprawie na Inflanty. Przedstawiając różne wydarzenia ze swego życia, podmiot liryczny uświadamia sobie nieubłagany upływ czasu, ponieważ dostrzega "srebrne w głowie nici". Zgodnie jednak z renesansową i humanistyczną postawą, chce nadal cieszyć się życiem i korzystać z niego. O renesansowym charakterze utworu decyduje również odwołanie się do mitycznego bożka Proteusa, który mógł dowolnie zmieniać swoją postać, do którego poeta porównuje zmienność własnego losu.
Typową fraszką biesiadną jest znany utwór "O doktorze Hiszpanie", której bohaterem jest
przyjaciel poety, nadworny lekarz króla Zygmunta Augusta. W kilkunastu zaledwie wersach poeta w lapidarny sposób przedstawia przebieg wydarzeń - trwa uczta, w trakcie której doktor
postanawia odejść do swojej komnaty, ale wówczas biesiadnicy decydują się pójść za nim
z dzbanem wina. Zamknięte drzwi komnaty nie są przeszkodą dla rozbawionych kompanów,
zawsze można je przecież wyważyć, aby zmusić wstrzemięźliwego doktora do kontynuowania nocnej libacji. Ten barwny, humorystyczny obrazek zakończony jest doskonałą pointą, wypowiedzianą przez doktora:
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Znane i często cytowane są fraszki czarnoleskie, w których poeta zawarł pochwałę spokojnego,
szczęśliwego życia na wsi, gdzie zaistniały odpowiednie warunki do uprawiania twórczości
poetyckiej, a czarnoleska lipa urosła do rangi symbolu.
We fraszce "Na lipę" poeta wyznał, że w jej dobroczynnym cieniu chronił się chętnie, tu bowiem nie dochodziły promienie słoneczne nawet w południe, w największy upał:
"Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają".
Natomiast fraszka "Na dom w Czarnolesie" przynosi charakterystykę podstawowych ideałów życiowych człowieka renesansu. Są to przede wszystkim: czyste sumienie, zdrowie, życzliwość ludzka i skromność obyczajów:
"Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja Panie, niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym,
A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystem,
Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajami znośnemi, nieprzykrą starością!".
Kochanowski jest także autorem takich fraszek, w których zawarta została głęboka, filozoficzna zaduma nad sensem życia. Utworom tym nadał poeta tytuł "O żywocie ludzkim". W pierwszym z nich życie ludzkie porównał poeta do teatru marionetek, w którym wszystko jest ulotne i przemijające, nie warto więc o nic zabiegać, ponieważ każdego czeka taki sam koniec:
"Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom".
Okazuje się, że takie pesymistyczne myśli także nawiedzały czasem renesansowego poetę
- humanistę. Podobna zresztą myśl została przedstawiona w innej fraszce pod tym samym
tytułem "O żywocie ludzkim". Poeta zwraca się tu do Boga, którego określa filozoficznym
mianem "Wiecznej Myśli". Bóg obserwując ludzkie zmagania z losem ma niezłą zabawę, patrząc jak ludzie walczą między sobą o dobra doczesne. Poeta zdecydowanie odcina się od podobnych działań, przygląda się tylko ze spokojem tym ludzkim poczynaniom, zgodnie z filozofią stoicką (patrz hasło: stoicyzm) wyznając:
"Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka,
Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,
Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy
Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.
Bo leda co wyrzucisz, to my, jako dzieci,
W taki treter, że z sobą wyniesiem i śmieci.
Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci;
Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci.
Na koniec niefortuna albo śmierć przypadnie,
To drugi, choćby nierad, czacz porzuci snadnie.
Panie, godno li, niech tę rozkosz z Tobą czuję,
Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję".
Wśród fraszek Jana Kochanowskiego znajdują się również utwory, w których autor wyszydza
fałszywą religijność, zaniedbywanie obowiązków przez duchownych. Dwuwiersz "Na nabożną" wystarczy zacytować, aby zrozumieć cały bezsens postępowania dewotki:
"Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czemu się miła tak często spowiadasz".
Poeta w utworze "Na posła papieskiego" nie oszczędza nawet nuncjusza, który sam nie
postępuje tak, jak naucza swoich wiernych. Natomiast we fraszce "O kapelanie" krytykuje
nadwornego kapelana królowej, który po nocnej uczcie przy pełnym dzbanie nie zdążył na
jutrznię, natomiast na wymówki królowej, że za długo sypia, odpowiedział z rozbrajającą
szczerością:
"Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spanie".
Poeta bezlitośnie drwi z moralności innego księdza (we fraszce "O kaznodziei"), który mając
w domu kucharkę wcale nie żyje tak, jak naucza wiernych, a zapytany odpowiada:
"Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset za nie
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele".
W zbiorze fraszek poety-humanisty muszą znaleźć się także utwory dotyczące ludzkich uczuć, miłości, czy też opiewające piękno kobiecego ciała. We fraszce "O miłości" autor wyznaje, że miłość jest uczuciem, przed którym trudno uciec, bo przecież Amor, rzymski bożek miłości ma skrzydła, natomiast we fraszce "Do Hanny" skarży się, że jej serce jej twarde jak kamień, aby w utworze "Do dziewki" wyznać, że dręczy go tęsknota ustawiczna podczas nieobecności
"ślicznej dziewki":
"Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,
A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie".
Tak więc treść fraszek jest bardzo różnorodna, dotyczy dworskiego życia, miłości, przyjaciół,
a nawet postawy człowieka wobec świata. Jest to postawa typowo renesansowa, a wyraża się
ona w nowym pojmowaniu życia, w nowym widzeniu przyrody, w głoszeniu optymistycznej
radości życia, właściwej epikureizmowi. Na uwagę zasługuje również doskonałość formy
- zwięzłość, wspaniałe pointy, bogactwo motywów mitologicznych.
Fraszki są to drobne utwory okolicznościowe o charakterze żartobliwym, które poeta pisał niemal przez całe życie. Nazwę "fraszka" wprowadził do literatury polskiej właśnie Jan Kochanowski, za poprzednika w tym gatunku mając jedynie Reja, który swoje utwory nazywał "figlikami". Zbiór fraszek składa się z 3 ksiąg i obejmuje 300 dłuższych i krótszych utworów. Pierwsze pełne wydanie "Fraszek" ukazało się w 1584 r.
Ponieważ fraszki powstawały przez wiele lat jako rezultat obserwacji życia na dworze króla,
biskupów i magnatów, na sejmach i sejmikach, w podróżach i w czasie pobytu na wsi, stanowią one swoisty rodzaj pamiętnika poety, zawierają bogatą galerię szkiców z życia szlacheckiego i dworskiego, duchownego i wojskowego, wiejskiego i miejskiego. Głównym bohaterem fraszek uczynił poeta samego siebie, o czym świadczą zarówno fraszki autobiograficzne, jak i wypowiedzi na temat własnej twórczości oraz liczne uwagi o fraszce i jej charakterze.
Tematyka "Fraszek":
- życie codzienne poety, z jego radościami i smutkami, weselem i troską
- pochwała zabawy i przyjaźni, towarzyskiej rozmowy
- echa przeżytych zawodów miłosnych
- poglądy religijne i filozoficzne
- panorama postaci życia codziennego i figur publicznych
- poglądy na twórczość poetycką
- obyczajowość epoki
Utwory te cechuje atmosfera realizmu i codzienności, radości życia lub refleksji.
Fraszka "Do gór i lasów" ma charakter autobiograficzny, poeta w niezwykle kunsztownej
i zwięzłej formie przedstawia całe swe życie, a więc studia, podróże do Niemiec, Francji i Włoch, pobyt na dworach możnych magnatów; udział w wyprawie na Inflanty. Przedstawiając różne wydarzenia ze swego życia, podmiot liryczny uświadamia sobie nieubłagany upływ czasu, ponieważ dostrzega "srebrne w głowie nici". Zgodnie jednak z renesansową i humanistyczną postawą, chce nadal cieszyć się życiem i korzystać z niego. O renesansowym charakterze utworu decyduje również odwołanie się do mitycznego bożka Proteusa, który mógł dowolnie zmieniać swoją postać, do którego poeta porównuje zmienność własnego losu.
Typową fraszką biesiadną jest znany utwór "O doktorze Hiszpanie", której bohaterem jest
przyjaciel poety, nadworny lekarz króla Zygmunta Augusta. W kilkunastu zaledwie wersach poeta
w lapidarny sposób przedstawia przebieg wydarzeń - trwa uczta, w trakcie której doktor
postanawia odejść do swojej komnaty, ale wówczas biesiadnicy decydują się pójść za nim
z dzbanem wina. Zamknięte drzwi komnaty nie są przeszkodą dla rozbawionych kompanów,
zawsze można je przecież wyważyć, aby zmusić wstrzemięźliwego doktora do kontynuowania nocnej libacji. Ten barwny, humorystyczny obrazek zakończony jest doskonałą pointą, wypowiedzianą przez doktora:
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Znane i często cytowane są fraszki czarnoleskie, w których poeta zawarł pochwałę spokojnego, szczęśliwego życia na wsi, gdzie zaistniały odpowiednie warunki do uprawiania twórczości poetyckiej, a czarnoleska lipa urosła do rangi symbolu.
We fraszce "Na lipę" poeta wyznał, że w jej dobroczynnym cieniu chronił się chętnie, tu bowiem nie dochodziły promienie słoneczne nawet w południe, w największy upał:
"Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają".
Natomiast fraszka "Na dom w Czarnolesie" przynosi charakterystykę podstawowych ideałów życiowych człowieka renesansu. Są to przede wszystkim: czyste sumienie, zdrowie, życzliwość ludzka i skromność obyczajów:
"Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja Panie, niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym,
A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystem,
Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajami znośnemi, nieprzykrą starością!".
Kochanowski jest także autorem takich fraszek, w których zawarta została głęboka, filozoficzna zaduma nad sensem życia. Utworom tym nadał poeta tytuł "O żywocie ludzkim". W pierwszym z nich życie ludzkie porównał poeta do teatru marionetek, w którym wszystko jest ulotne i przemijające, nie warto więc o nic zabiegać, ponieważ każdego czeka taki sam koniec:
"Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom".
Okazuje się, że takie pesymistyczne myśli także nawiedzały czasem renesansowego poetę
- humanistę. Podobna zresztą myśl została przedstawiona w innej fraszce pod tym samym
tytułem "O żywocie ludzkim". Poeta zwraca się tu do Boga, którego określa filozoficznym
mianem "Wiecznej Myśli". Bóg obserwując ludzkie zmagania z losem ma niezłą zabawę, patrząc
jak ludzie walczą między sobą o dobra doczesne. Poeta zdecydowanie odcina się od podobnych działań, przygląda się tylko ze spokojem tym ludzkim poczynaniom, zgodnie z filozofią stoicką (patrz hasło: stoicyzm) wyznając:
"Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka,
Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,
Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy
Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.
Bo leda co wyrzucisz, to my, jako dzieci,
W taki treter, że z sobą wyniesiem i śmieci.
Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci;
Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci.
Na koniec niefortuna albo śmierć przypadnie,
To drugi, choćby nierad, czacz porzuci snadnie.
Panie, godno li, niech tę rozkosz z Tobą czuję,
Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję".
Wśród fraszek Jana Kochanowskiego znajdują się również utwory, w których autor wyszydza
fałszywą religijność, zaniedbywanie obowiązków przez duchownych. Dwuwiersz "Na nabożną" wystarczy zacytować, aby zrozumieć cały bezsens postępowania dewotki:
"Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czemu się miła tak często spowiadasz".
Poeta w utworze "Na posła papieskiego" nie oszczędza nawet nuncjusza, który sam nie
postępuje tak, jak naucza swoich wiernych. Natomiast we fraszce "O kapelanie" krytykuje
nadwornego kapelana królowej, który po nocnej uczcie przy pełnym dzbanie nie zdążył na
jutrznię, natomiast na wymówki królowej, że za długo sypia, odpowiedział z rozbrajającą
szczerością:
"Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spanie".
Poeta bezlitośnie drwi z moralności innego księdza (we fraszce "O kaznodziei"), który mając w domu kucharkę wcale nie żyje tak, jak naucza wiernych, a zapytany odpowiada:
"Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset za nie
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele".
W zbiorze fraszek poety-humanisty muszą znaleźć się także utwory dotyczące ludzkich uczuć, miłości, czy też opiewające piękno kobiecego ciała. We fraszce "O miłości" autor wyznaje, że miłość jest uczuciem, przed którym trudno uciec, bo przecież Amor, rzymski bożek miłości ma skrzydła, natomiast we fraszce "Do Hanny" skarży się, że jej serce jej twarde jak kamień, aby w utworze "Do dziewki" wyznać, że dręczy go tęsknota ustawiczna podczas nieobecności "ślicznej dziewki":
"Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,
A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie".
Tak więc treść fraszek jest bardzo różnorodna, dotyczy dworskiego życia, miłości, przyjaciół,
a nawet postawy człowieka wobec świata. Jest to postawa typowo renesansowa, a wyraża się
ona w nowym pojmowaniu życia, w nowym widzeniu przyrody, w głoszeniu optymistycznej
radości życia, właściwej epikureizmowi. Na uwagę zasługuje również doskonałość formy
- zwięzłość, wspaniałe pointy, bogactwo motywów mitologicznych.
Fraszki (Jan Kochanowski)
Fraszki są to drobne utwory okolicznościowe o charakterze żartobliwym, które poeta pisał niemal przez całe życie. Nazwę "fraszka" wprowadził do literatury polskiej właśnie Jan Kochanowski, za poprzednika w tym gatunku mając jedynie Reja, który swoje utwory nazywał "figlikami". Zbiór fraszek składa się z 3 ksiąg i obejmuje 300 dłuższych i krótszych utworów. Pierwsze pełne wydanie "Fraszek" ukazało się w 1584 r.
Ponieważ fraszki powstawały przez wiele lat jako rezultat obserwacji życia na dworze króla,
biskupów i magnatów, na sejmach i sejmikach, w podróżach i w czasie pobytu na wsi, stanowią one swoisty rodzaj pamiętnika poety, zawierają bogatą galerię szkiców z życia szlacheckiego i dworskiego, duchownego i wojskowego, wiejskiego i miejskiego. Głównym bohaterem fraszek uczynił poeta samego siebie, o czym świadczą zarówno fraszki autobiograficzne, jak i wypowiedzi na temat własnej twórczości oraz liczne uwagi o fraszce i jej charakterze.
Tematyka "Fraszek":
- życie codzienne poety, z jego radościami i smutkami, weselem i troską
- pochwała zabawy i przyjaźni, towarzyskiej rozmowy
- echa przeżytych zawodów miłosnych
- poglądy religijne i filozoficzne
- panorama postaci życia codziennego i figur publicznych
- poglądy na twórczość poetycką
- obyczajowość epoki
Utwory te cechuje atmosfera realizmu i codzienności, radości życia lub refleksji.
Fraszka "Do gór i lasów" ma charakter autobiograficzny, poeta w niezwykle kunsztownej
i zwięzłej formie przedstawia całe swe życie, a więc studia, podróże do Niemiec, Francji i Włoch, pobyt na dworach możnych magnatów; udział w wyprawie na Inflanty. Przedstawiając różne wydarzenia ze swego życia, podmiot liryczny uświadamia sobie nieubłagany upływ czasu, ponieważ dostrzega "srebrne w głowie nici". Zgodnie jednak z renesansową i humanistyczną postawą, chce nadal cieszyć się życiem i korzystać z niego. O renesansowym charakterze utworu decyduje również odwołanie się do mitycznego bożka Proteusa, który mógł dowolnie zmieniać swoją postać, do którego poeta porównuje zmienność własnego losu.
Typową fraszką biesiadną jest znany utwór "O doktorze Hiszpanie", której bohaterem jest
przyjaciel poety, nadworny lekarz króla Zygmunta Augusta. W kilkunastu zaledwie wersach poeta w lapidarny sposób przedstawia przebieg wydarzeń - trwa uczta, w trakcie której doktor
postanawia odejść do swojej komnaty, ale wówczas biesiadnicy decydują się pójść za nim
z dzbanem wina. Zamknięte drzwi komnaty nie są przeszkodą dla rozbawionych kompanów,
zawsze można je przecież wyważyć, aby zmusić wstrzemięźliwego doktora do kontynuowania nocnej libacji. Ten barwny, humorystyczny obrazek zakończony jest doskonałą pointą, wypowiedzianą przez doktora:
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Znane i często cytowane są fraszki czarnoleskie, w których poeta zawarł pochwałę spokojnego,
szczęśliwego życia na wsi, gdzie zaistniały odpowiednie warunki do uprawiania twórczości
poetyckiej, a czarnoleska lipa urosła do rangi symbolu.
We fraszce "Na lipę" poeta wyznał, że w jej dobroczynnym cieniu chronił się chętnie, tu bowiem nie dochodziły promienie słoneczne nawet w południe, w największy upał:
"Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają".
Natomiast fraszka "Na dom w Czarnolesie" przynosi charakterystykę podstawowych ideałów życiowych człowieka renesansu. Są to przede wszystkim: czyste sumienie, zdrowie, życzliwość ludzka i skromność obyczajów:
"Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja Panie, niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym,
A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystem,
Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajami znośnemi, nieprzykrą starością!".
Kochanowski jest także autorem takich fraszek, w których zawarta została głęboka, filozoficzna zaduma nad sensem życia. Utworom tym nadał poeta tytuł "O żywocie ludzkim". W pierwszym z nich życie ludzkie porównał poeta do teatru marionetek, w którym wszystko jest ulotne i przemijające, nie warto więc o nic zabiegać, ponieważ każdego czeka taki sam koniec:
"Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom".
Okazuje się, że takie pesymistyczne myśli także nawiedzały czasem renesansowego poetę
- humanistę. Podobna zresztą myśl została przedstawiona w innej fraszce pod tym samym
tytułem "O żywocie ludzkim". Poeta zwraca się tu do Boga, którego określa filozoficznym
mianem "Wiecznej Myśli". Bóg obserwując ludzkie zmagania z losem ma niezłą zabawę, patrząc jak ludzie walczą między sobą o dobra doczesne. Poeta zdecydowanie odcina się od podobnych działań, przygląda się tylko ze spokojem tym ludzkim poczynaniom, zgodnie z filozofią stoicką (patrz hasło: stoicyzm) wyznając:
"Wieczna Myśli, któraś jest dalej niż od wieka,
Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,
Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy
Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.
Bo leda co wyrzucisz, to my, jako dzieci,
W taki treter, że z sobą wyniesiem i śmieci.
Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci;
Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci.
Na koniec niefortuna albo śmierć przypadnie,
To drugi, choćby nierad, czacz porzuci snadnie.
Panie, godno li, niech tę rozkosz z Tobą czuję,
Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję".
Wśród fraszek Jana Kochanowskiego znajdują się również utwory, w których autor wyszydza
fałszywą religijność, zaniedbywanie obowiązków przez duchownych. Dwuwiersz "Na nabożną" wystarczy zacytować, aby zrozumieć cały bezsens postępowania dewotki:
"Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czemu się miła tak często spowiadasz".
Poeta w utworze "Na posła papieskiego" nie oszczędza nawet nuncjusza, który sam nie
postępuje tak, jak naucza swoich wiernych. Natomiast we fraszce "O kapelanie" krytykuje
nadwornego kapelana królowej, który po nocnej uczcie przy pełnym dzbanie nie zdążył na
jutrznię, natomiast na wymówki królowej, że za długo sypia, odpowiedział z rozbrajającą
szczerością:
"Jeszczem ci się dziś nie kładł, co za długie spanie".
Poeta bezlitośnie drwi z moralności innego księdza (we fraszce "O kaznodziei"), który mając
w domu kucharkę wcale nie żyje tak, jak naucza wiernych, a zapytany odpowiada:
"Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset za nie
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele".
W zbiorze fraszek poety-humanisty muszą znaleźć się także utwory dotyczące ludzkich uczuć, miłości, czy też opiewające piękno kobiecego ciała. We fraszce "O miłości" autor wyznaje, że miłość jest uczuciem, przed którym trudno uciec, bo przecież Amor, rzymski bożek miłości ma skrzydła, natomiast we fraszce "Do Hanny" skarży się, że jej serce jej twarde jak kamień, aby w utworze "Do dziewki" wyznać, że dręczy go tęsknota ustawiczna podczas nieobecności
"ślicznej dziewki":
"Jakoby słońce zaszło, kiedy nie masz ciebie,
A z tobą i w pół nocy zda się dzień na niebie".
Tak więc treść fraszek jest bardzo różnorodna, dotyczy dworskiego życia, miłości, przyjaciół,
a nawet postawy człowieka wobec świata. Jest to postawa typowo renesansowa, a wyraża się
ona w nowym pojmowaniu życia, w nowym widzeniu przyrody, w głoszeniu optymistycznej
radości życia, właściwej epikureizmowi. Na uwagę zasługuje również doskonałość formy
- zwięzłość, wspaniałe pointy, bogactwo motywów mitologicznych.

