Moderator
reputacja: 199
posty: 957
offline
Żale Sarmaty (streszczenie) - Franciszek Karpiński
30.12.08 20:37| #1063890 | (link) | zgłoś naruszenie
Antymonachomachia (Ignacy Krasicki)
Poemat heroikomiczny, napisany w 1780 r przez I. Krasickiego w odpowiedzi na ataki kierowane w stronę wydanego w 1778 r. poematu pt. "Monachomachia".
Problematyka:
W "Antymonachomachii" Krasicki tylko pozornie wycofuje się z tego, co wcześniej przedstawił, tzn. z krytyki życia zakonników, która została odczytana jako krytyka Kościoła w ogóle. Skoro "prawdziwa cnota krytyk się nie boi", nie powinni "Monachomachią" poczuć się dotknięci ci wszyscy, którzy są w porządku, a ci, których dotknęła, widocznie na krytykę zasłużyli.
Treść:
I w tym poemacie występuje Jędza Niezgody, ale tu przyjęła na siebie nieco inną rolę. Tym
razem postanowiła skłócić zakonników z autorem "Monachonachii". Krasicki ponownie umieścił akcję utworu w klasztorze, z tym że świeci on samymi cnotami swych mieszkańców, co tym samym budzi wątpliwość, czy mógł istnieć rzeczywiście:
"Nie podła gnośność rządziła klasztorem,
Gdzie się te sceny wydały tragiczne.
Klasztor był cnoty zawołanym wzorem.
Klasztor obfity w dzieła heroiczne,
Klasztor od wieków wsławiony wyborem,
Budował wszystkie miejsca okoliczne.
Dzielny przykładzie, ach, któż cię wychwali!".
Jędza, zdobywszy "księgę zakonnej wojny", pragnie zapoznać mnichów z jej treścią, będąc
pewna, że wywoła ich oburzenie, wprowadzi rozgardiasz i zagrozi świątobliwemu życiu
w klasztorze. Pierwszego rozczarowania dostarczył jej doktor, którego spodziewała się
zaskoczyć w błogim nieróbstwie. Okazało się, że: "do służby bożej spieszył" i "w chórze wraz
z bracią chwały boże śpiewał".
Zaskoczył ją też porządek panujący w klasztorze, cisza i spokój, a przede wszystkim ogromna
liczba mądrych ksiąg w klasztornych pomieszczeniach. Zła i zawiedziona opuściła klasztor.
Księga dotarła do rąk mnichów i z początku wywołała różne, nie zawsze spokojne reakcje.
Doktor, człowiek rozsądny, zrównoważony i nie pozbawiony poczucia humoru, przyjął księgę
z żartobliwym śmiechem. Podobnie zachował się bibliotekarz. Ci dwaj, podobnie jak inni
zakonnicy, wiedzą, że: "Ubezpieczona w niewinności swojej prawdziwa cnota krytyk się nie boi", i że: "Trwoga występnym tylko przyzwoita", więc gotowi śmiać się razem z autorem.
Jędza Niezgody, niezadowolona z rozwoju sytuacji, postanawia powrócić i rozjątrzyć zbyt
pokojowe nastroje. Za jej przyczyną ojciec Gaudenty wpada w złość, rwie się do bitki, choć
właściwie nie ma z kim, Honorat "blednieje w cholerze", ale w efekcie uspokaja wszystkich
proboszcz proponując rozsądne wyjście: "Jeśli złe pismo, to go i nie czytać. Jeżeli kształtnie,
dobrze napisane, czytajmy, żartu nie biorąc do siebie". Dla przypieczętowania zgody wzniesiono puchar, na którym umieszczone wizerunki polskich królów wprowadziły wszystkich w uroczysty, poważny nastrój. Wtedy to jawi się Prawda i wypowiada pochlebne opinie o autorze "pisma". Jej słowami Krasicki pragnął osłabić wrażenie, jakie w kołach zakonnych i duchowych wywołała "Monachomachia". Prawda głosi wszystkim zebranym:
"Znam tego, co go dziś prześladujecie,
Wie on, jak święte wasze zgromadzenia.
(...) Przychylność jego, która nie jest płocha,
Tym się obwieszcza, iż was szczerze kocha".
Wymowa dydaktyczna:
Moralizatorstwo Krasickiego jest wyrazem obserwacji mędrca zadumanego nad losami świata, nie zaś wyrazem surowości pedagoga. Ostry ton jego krytyki wynika z troski o dobro publiczne, jakim jest niewątpliwie stan moralności osób duchownych, mających posłannictwo apostolskie w Kościele.
"Żale Sarmaty" F. Karpińskiego to przepojona smutkiem elegia, napisana po utracie
niepodległości przez Polskę:
"Ojczyzno moja, na końcuś upadła!
Zamożna kiedyś i w sławę, i w siłę!
Ta, co od morza do morza władła,
Kawałka ziemi nie ma na mogiłę!".
Karpiński z goryczą mówi o tym, że w najtrudniejszych dla kraju chwilach zabrakło obrońcy
równego Jagiellonom, który "rozrzucałby strach i uszanowanie". Poeta nie widzi już żadnej
nadziei dla Polaków i siebie:
"Składam niezdatną w tej dobie
Szablę, wesołość, nadzieję
I tę lutnię biedną! ...".
Poemat heroikomiczny, napisany w 1780 r przez I. Krasickiego w odpowiedzi na ataki kierowane w stronę wydanego w 1778 r. poematu pt. "Monachomachia".
Problematyka:
W "Antymonachomachii" Krasicki tylko pozornie wycofuje się z tego, co wcześniej przedstawił, tzn. z krytyki życia zakonników, która została odczytana jako krytyka Kościoła w ogóle. Skoro "prawdziwa cnota krytyk się nie boi", nie powinni "Monachomachią" poczuć się dotknięci ci wszyscy, którzy są w porządku, a ci, których dotknęła, widocznie na krytykę zasłużyli.
Treść:
I w tym poemacie występuje Jędza Niezgody, ale tu przyjęła na siebie nieco inną rolę. Tym
razem postanowiła skłócić zakonników z autorem "Monachonachii". Krasicki ponownie umieścił akcję utworu w klasztorze, z tym że świeci on samymi cnotami swych mieszkańców, co tym samym budzi wątpliwość, czy mógł istnieć rzeczywiście:
"Nie podła gnośność rządziła klasztorem,
Gdzie się te sceny wydały tragiczne.
Klasztor był cnoty zawołanym wzorem.
Klasztor obfity w dzieła heroiczne,
Klasztor od wieków wsławiony wyborem,
Budował wszystkie miejsca okoliczne.
Dzielny przykładzie, ach, któż cię wychwali!".
Jędza, zdobywszy "księgę zakonnej wojny", pragnie zapoznać mnichów z jej treścią, będąc
pewna, że wywoła ich oburzenie, wprowadzi rozgardiasz i zagrozi świątobliwemu życiu
w klasztorze. Pierwszego rozczarowania dostarczył jej doktor, którego spodziewała się
zaskoczyć w błogim nieróbstwie. Okazało się, że: "do służby bożej spieszył" i "w chórze wraz
z bracią chwały boże śpiewał".
Zaskoczył ją też porządek panujący w klasztorze, cisza i spokój, a przede wszystkim ogromna
liczba mądrych ksiąg w klasztornych pomieszczeniach. Zła i zawiedziona opuściła klasztor.
Księga dotarła do rąk mnichów i z początku wywołała różne, nie zawsze spokojne reakcje.
Doktor, człowiek rozsądny, zrównoważony i nie pozbawiony poczucia humoru, przyjął księgę
z żartobliwym śmiechem. Podobnie zachował się bibliotekarz. Ci dwaj, podobnie jak inni
zakonnicy, wiedzą, że: "Ubezpieczona w niewinności swojej prawdziwa cnota krytyk się nie boi", i że: "Trwoga występnym tylko przyzwoita", więc gotowi śmiać się razem z autorem.
Jędza Niezgody, niezadowolona z rozwoju sytuacji, postanawia powrócić i rozjątrzyć zbyt
pokojowe nastroje. Za jej przyczyną ojciec Gaudenty wpada w złość, rwie się do bitki, choć
właściwie nie ma z kim, Honorat "blednieje w cholerze", ale w efekcie uspokaja wszystkich
proboszcz proponując rozsądne wyjście: "Jeśli złe pismo, to go i nie czytać. Jeżeli kształtnie,
dobrze napisane, czytajmy, żartu nie biorąc do siebie". Dla przypieczętowania zgody wzniesiono puchar, na którym umieszczone wizerunki polskich królów wprowadziły wszystkich w uroczysty, poważny nastrój. Wtedy to jawi się Prawda i wypowiada pochlebne opinie o autorze "pisma". Jej słowami Krasicki pragnął osłabić wrażenie, jakie w kołach zakonnych i duchowych wywołała "Monachomachia". Prawda głosi wszystkim zebranym:
"Znam tego, co go dziś prześladujecie,
Wie on, jak święte wasze zgromadzenia.
(...) Przychylność jego, która nie jest płocha,
Tym się obwieszcza, iż was szczerze kocha".
Wymowa dydaktyczna:
Moralizatorstwo Krasickiego jest wyrazem obserwacji mędrca zadumanego nad losami świata, nie zaś wyrazem surowości pedagoga. Ostry ton jego krytyki wynika z troski o dobro publiczne, jakim jest niewątpliwie stan moralności osób duchownych, mających posłannictwo apostolskie w Kościele.
"Żale Sarmaty" F. Karpińskiego to przepojona smutkiem elegia, napisana po utracie
niepodległości przez Polskę:
"Ojczyzno moja, na końcuś upadła!
Zamożna kiedyś i w sławę, i w siłę!
Ta, co od morza do morza władła,
Kawałka ziemi nie ma na mogiłę!".
Karpiński z goryczą mówi o tym, że w najtrudniejszych dla kraju chwilach zabrakło obrońcy
równego Jagiellonom, który "rozrzucałby strach i uszanowanie". Poeta nie widzi już żadnej
nadziei dla Polaków i siebie:
"Składam niezdatną w tej dobie
Szablę, wesołość, nadzieję
I tę lutnię biedną! ...".
![AJO.PL – społeczność nowej generacji [gry, muzyka, filmy, forum]](/images/menu_logo.jpg)

